Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Wspinanie dla każdego

Civetta

    Dolomity to dla wielu przede wszystkim via ferraty, popularne ubezpieczone drogi wspinaczkowe dla turystów. W tym odcinku prezentuję trasę wiodącą po wschodniej stronie Civetty. Można ją przejść w ciągu dwóch dni, można delektując się wysokogórskim otoczeniem nieco wycieczkę przedłużyć racząc się bajecznymi kolorami wschodu i zachodu słońca. Jednym z fragmentów trasy jest wspaniała "Via ferrata degli Alleghesi" wiodąca potężnym filarem od podstawy ściany na grań.


Filar z via ferratą (c)Juliusz Wysłouch.


    Dzień pierwszy. Początek trasy w wiosce Pecol (ok.1400 m) przy szosie pomiędzy masywami Civetty i Monte Pelmo. Wchodzimy w boczną dolinę (na zachód) mijając zabudowania wioski. Przed mostem na potoku szukamy ścieżki odchodzącej w prawo pod górę. Wędrujemy nią wznosząc się żmudnie w kierunku pn.-zach. Potwierdzeniem wyboru dobrej drogi będzie spotkany wkrótce wyciąg krzesełkowy przebiegający nad głową dokładnie na kierunku pd. - pn. Idziemy ścieżką pod górę osiągając wysokość ok. 1700 m, do drogi z Palafavera (kemping) na Forcella Alleghe. Wspomniany kemping to zresztą niezła baza wypadowa na Civettę. W pobliżu dojścia do drogi po lewej stronie skalna grzęda. Ścieżka z Pecol (na mapie Compass nr 556) choć uciążliwa, jest alternatywą dla bardzo popularnej drogi z Palafavera, na której spotyka się bardzo wielu wycieczkowiczów zdążających do schroniska i stawu Coldai. Dzięki niej choć przez jakiś czas unika się tłumu wycieczkowiczów i samochodów jadących, mimo zakazu wjazdu na halę pod Forcella Alleghe.
    Idąc dalej szutrową drogą, później szeroką wygodną ścieżką osiągamy schronisko Coldai (Adolfo Sonino al Coldai 2132 m, z Pecol 2.5 godz.). Po zmianie kierunku ścieżki na pd.-zach wędrujemy zakosami już w wysokogórskim otoczeniu. Na wschodzie rośnie imponujący masyw Monte Pelmo, warto zatem obejrzeć się do tyłu.


Monte Pelmo - widok z biwaku. (c)Juliusz Wysłouch.


    Podejście drogą jest dość marudne, zwłaszcza w upale, ale już odcinek po ścieżce widokami wynagradza trud marszu. Przy malowniczo położonym schronisku tłumek turystów. Jedni zostają w nim na obiad, inni idą dalej do ferraty Alleghesi, jeszcze inni (większość) obowiązkowo idą pod górę do pobliskiego stawu Lago Coldai (od schroniska 25 min., z Pecol 3 godz.). Proponuję zostawić plecaki przy schronisku i pójść nad staw położny wyjątkowo malowniczo w kotle otoczonym strzelistymi turniami. Mimo sporej ilości ludzi można znaleźć miejsce na odpoczynek nad brzegiem stawu. W pobliżu wieczorami ustawiają namioty turyści i wspinacze z byłych "demoludów".
    Po odpoczynku schodzimy do schroniska i ruszamy w dalszą drogę, ścieżka nosi nazwę Sentiero Tivan i wiedzie podnóżem wspaniałej wschodniej ściany Civetty. Pierwszy odcinek to niemal poziomy trawers przez strome trawiaste zbocze, potem pokonujemy skalny próg (chwila wspinaczki, zakos w prawo) osiągając piętro piargów. Kolejny trawers doprowadza pod turnię Schienal del Bech. Widać już potężny filar, którym wiedzie piękna via ferrata Alleghesi . Mijamy wspomnianą turnię i dochodzimy do początku ferraty w pobliżu płata śniegu (można nabrać wody). Widać stąd turystów wspinających się via ferratą. Na spłaszczeniu terenu naprzeciwko filara można znaleźć niewielkie trawniczki nadające się do postawienia namiotu, zatem jeśli ma ktoś ochotę na wysokogórski biwak, to polecam właśnie to miejsce. Na pierwszy rzut oka nie ma tam, miejsca na biwak - same kamienie. Wystarczy parę minut spaceru po plateau, by wyszukać kilka "dość całkiem prawie" wygodnych placyków pod namioty. Proponuję założenie biwaku na dwa dni (właściwie dwie noce), o ile pozwala na to pogoda. Braki w zaopatrzeniu w wodę można uzupełnić pod ścianą korzystając z płata śniegu i sączących się zeń strumyczków. Zasypiamy w kompletnej ciszy, napatrzywszy się pierwej na niesamowitą piramidę Monte Pelmo, często z długim kolorowym pióropuszem chmur.
    Dzień drugi. Poświęcamy go na wejście szczytowe na Civettę i powrót do obozowiska. Jeden biwak w górach (choć to park narodowy) najczęściej jest tolerowany przez właściwe władze. Jeśli prześpimy poranek to obudzi nas szczęk karabinków pierwszych turystów ruszających na "ferratę" Alleghesi. Zabieramy niezbędny sprzęt oraz trochę jedzenia i wodę na cały dzień. W 10 - 15 minut dochodzimy do podstawy filara. Tu już trzeba złożyć uprząż i kask, słowem przygotować się do wspinania.


Przebieralnia pod filarem. (c)Juliusz Wysłouch.


    Wejście w ścianę od razu dość mocne, choć nieco popsute sztucznymi chwytami i klamrami. Bez nich jednak trudności byłyby nie do pokonania nawet dla sprawnego wspinacza. Trasa wiedzie filarem przez kominki, półki, zachody i ścianki. Filar jest dość mocno urzeźbiony, choć z biwaku wydaje się niemal monolitem. Pod nogami duuuużo powietrza, parę miejsc jest naprawdę "czujnych" i trzeba wspinać się uważnie. W połowie drogi mija się wybitną strzelistą turnię (2752 m). Jest też miejsce na chwilę odpoczynku.


Na Ferracie. (c)Juliusz Wysłouch.


    Dalej jest trochę łatwiej (cała "ferrata" należy do grupy tych trudniejszych), ale czuje się ekspozycję. Przez kolejne kominki i płyty osiąga się grań. Niemal cały czas prowadzi turystę stalowa poręczówka. Warto popatrzeć w dół. Namioty na obozowisku to małe kolorowe plamki, a staw Coldai to ledwo kałuża. Jesteśmy ponad 1000 m ponad jego taflą. Widać Alleghe i jezioro Lago di Alleghe. Domki jak pudełka zapałek, ludzie mniejsi od mrówek. Grań zrazu stroma w końcu łagodnieje, aż dochodzimy do krzyża na szczycie (3220 m). Tamże metalowa skrzyneczka na bilety wizytowe i kajet, w który wpisują się zdobywcy Civetty.


Na szczycie Civetty. (c)Juliusz Wysłouch.


    Zachęcam do dłuższego pobytu na wierzchołku. Pamiętam, że spędziliśmy tam ponad godzinę. Widoki wprost niesamowite, z Monte Pelmo w roli głównej. Dalsza wędrówka to zejście percią do schroniska Torrani (2984 m). Radzę nie czekać do zmroku, bo mogą być trudności (orientacyjne) z zejściem do schroniska. Drogę wskazują czerwone plamki i kilka wydeptanych ścieżek. Jednak trzeba kierować się owymi plamkami, bo teren jest trudny orientacyjnie. Od schroniska jeszcze niełatwe zejście do ścieżki biegnącej u podnóża ściany, dlatego lepiej nie zdejmować zestawu do autoasekuracji. Przyda się jeszcze na zejściu "via normale". Po drodze parę stromych płyt i kilka odcinków poręczówki, poza tym cały czas stromo w dół, także śliskie nieubezpieczone półki. Na płytach i półkach, jak to w Dolomitach, drobny grys kamienny skutecznie uprzykrzający schodzenie.


Via Ferrata Civetty. (c)Juliusz Wysłouch.


    Wreszcie osiągamy wielki płat śniegu, a właściwie minilodowczyk, którym "zbiegamy" do ścieżki. Skręcamy w lewo na ścieżkę, Perć nie należy do wygodnych, jest kamienista i wymaga trochę uwagi. Znakowana jest, jak wszystkie szlaki w Dolomitach, czerwonymi "ciapkami" na skale. Idziemy w kierunku obozowiska. Powrót o zmroku, czy w ciemnościach wymaga uwagi, bo choć ścieżka łatwa, to będąc zmęczonym łatwo potknąć się, czy skręcić nogę.
    Dzień trzeci. Po wytężającej wspinaczce poprzedniego dnia można sobie pozwolić na poranne lenistwo. Polecam powrót do Pecol ścieżką pod ścianą, którą szliśmy po zejściu z Civetty. Tym razem wędrujemy w przeciwnym kierunku, mijamy "lodowczyk" i odejście "via normale" do schroniska Torrani, wreszcie spotykamy szlak schodzący na lewo do Pecol . Dłuższy czas schodzimy wśród rzadkich zarośli, w końcu osiągamy piętro lasu, a na końcu drogę którą już w "trybie spacerowym" osiągamy szosę w Pecol.


Via Ferrata Civetty. (c)Juliusz Wysłouch.


    Kilka rad na drogę. Trasa w pogodny dzień wystawiona jest niemal w całości na działanie słonka. Niezbędna jest dobra osłona przed jego działaniem. Moje, ale nie tylko moje doświadczenie wskazuje, że znacznie lepsze od kremów i emulsji z blokadą UV są długie spodnie (leginsy) i długie rękawy. Preferuję lekkie spodnie bawełniane i koszulki z polarteku. W krótkich spodniach zawsze będą przypalone zgięcia pod kolanami, a to może wyłączyć delikwenta z działalności turystycznej na parę dni. Trzeba chronić ramiona, które służą nam do niesienia plecaka, oraz oczy, kark i głowę. Na wycieczkę trzeba zabrać min 1.5 (lepiej 2) litra wody na osobę. Uzupełnić zapas można w schronisku Coldai, ewentualnie coś można "uciurkać" z płata śniegu pod Civettą. Niezbędne normalne buty turystyczne, przydają się kijki teleskopowe. Wspomniana via normale to droga podobna do via ferraty, tylko miejscami..... trudniejsza. Mniej jest ubezpieczeń i ułatwień, na większości via normale nie ma wcale ubezpieczeń, czasem spotyka się stałe haki (np. na M.-te Atelao).
     Trasa jest dostępna dla sprawnego turysty obytego z wysokimi górami i ekspozycją, po odpowiednim treningu na łatwiejszych "ferratach". Wystarczająca mapa: Kompass nr 55 "Cortina d'Ampezzo".


Przy tabliczce autor. (c)Teresa Łękawa.


Juliusz Wysłouch