Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Opowieść niewigilijna

Komańcza. Dotarliśmy tam po dwóch tygodniach dreptania beskidzkimi ścieżkami i wiele pięknych chwil było już za nami. To miał być ostatni wieczór w górach. Baza studencka. Ale nie taka, jak te - pamiętane jeszcze przeze mnie - z lat 80, gdzie przed zmrokiem już się wszyscy znali.
Alienacja. Każdy sobie zapalił swoje małe ognisko, obok kurs jazdy konnej z Warszawy przygotowuje połowinki (- Proszę nie brać tej siekiery...), drzewa ani na lekarstwo, zaczyna schodzić na polanę chłodny lipcowy wieczór... Byłem zrozpaczony.
W ściemniającym się gwałtownie kwadransie przytargałem nieco dobrego chrustu. Rososzki, woda, zapałki. A tu nagle z namiotu - dziesiątki wychodzi kilkanaście osób - w większości niewidomi, siadają na polu powyżej, gadają chwilę i - zaczynają śpiewać. Takt się co prawda nieco im czasem sypie, ale śpiewają - z żarem.
Za dużo miałem krzątaniny - pomieszać w kociołku, dokładać pilnie do ognia (świerk się palił zbyt szybko, buk zbyt wolno), otwierać konserwy, chować wilgotniejące manele do namiotu - aby od razu to zrobić. Ale nagle nawał robót się skończył, ryż już był odstawiony, woda na herbatę na ogniu, mięso dochodziło wolniutko - i wtedy mogłem podejść i zaprosić towarzystwo, by śpiewało - jak się należy - przy ognisku (taki już ze mnie paskudny tradycjonalista).
I śpiewali. Wróciła też znad strumyka Osoba, z Którą Wędrowałem, mogliśmy siąść do wieczerzy. Jedliśmy pyszny ryż z wołowiną (gdzieś tam jeszcze w plecaku dopadłem resztki papryki konserwowej...), a przed nami - pieśni. O świętym Mikołaju, Orawa, Wokół góry, góry i las..., Do gór, do beskidzkich gór..., Kiedy góral umiera..., doparzałem coraz to nową herbatę (mały kociołek mieliśmy - wiadomo, jak to we dwójkę), dokładałem sobie ryżu i słuchałem.
Nie macie pojęcia, jak pięknie jest słuchać piosenek, wykonywanych przez innych temu, kto zawsze przy ognisku gra i rzadko wypuszcza gitarę z ręki...
Traktujący świat z wyższością kurs jazdy konnej, smętne piwkujące towarzystwo dwa namioty dalej, wilgoć wisząca w dolinie, wczorajszy nocleg w chaszczach - wszystko było dalekie, a myśmy słuchali.


Dominik Księski