Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Zaduma w Górach Sowich

Już drugi rok z rzędu dzień Wszystkich świętych spędzam samotnie w górach. Tym razem wybrałem sobie Góry Sowie, które poznałem, a w zasadzie jedynie "powąchałem" przy okazji zdobywania Korony Gór Polski. Teraz, już jako zdobywca Korony, szukam tu spokoju i wyciszenia.
Zaplanowaną trasę na własny użytek określam mianem "Drogi dwóch wież". Obejmuje ona bowiem fragment pasma pomiędzy Wielką Sową (1015 m) i Kalenicą (964 m), zwieńczonymi wieżami widokowymi.
W deszczu dojazd "maluszkiem" do Sokolca działa jak poranna kawa, zwłaszcza na serpentynach Przełęczy Walimskiej, pomiędzy Pieszycami i Walimiem. Przynajmniej wiem, jak na wirażu wyprowadzać samochód z poślizgu.

To nie pierwsza strona horroru, tylko zbocza Wielkiej Sowy. Foto: Sz. Brużewicz Sokolec zimny, wietrzny - nawet bardzo, i deszczowy. Po założeniu na siebie całego odzienia i paru łykach gorącej herbaty z termosu, ruszam czerwonym szlakiem na Wielką Sowę.
Lubię ten moment przed samym szczytem, kiedy spomiędzy drzew wyłania się ponura, kamienna wieża na Wielkiej Sowie. Nawet w lecie, przy pięknej pogodzie, wnosi coś z atmosfery horroru, a co dopiero teraz - w ten wietrzny i mroczny dzień.



I już po strachu, słonko wróciło. W tle wieża na szczycie Wielkiej Sowy. Foto: Sz. Brużewicz. Tymczasem na samym wierzchołku pojawia się słońce i towarzyszy mi przez większość drogi lasem do przełęczy Jugowskiej. Mogę na własne oczy potwierdzić prawdę, że Góry Sowie najpiękniejsze są właśnie jesienią...
Za to już przed przełęczą do głosu dochodzi zima. Chmurzy się niemal momentalnie, a deszcz miesza się ze śniegiem. Sypie (leje) tak bardzo, że wdzięczny jestem losowi, za schronisko PTTK "Zygmuntówka" stojące w pobliżu. Jako jedyny gość jestem początkowo sporą atrakcją dla gospodarza, ale na szczęście już po chwili pojawiają się przemierzający góry na motorach ojciec z synem i cały impet gościnności zostaje skierowany na nich.
Zawirowania meteo ustają równie szybko, jak się pojawiły. Życzliwie żegnany przez obu motocyklistów pnę się lasem w górę, po zboczach Rymarza (913 m) i Słonecznej (960 m).

Księżycowy krajobraz na wierzchołku Wielkiej Sowy. Foto: Sz. Brużewicz.

Las sosnowy zastępują tutaj buki rezerwatu "Bukowa Kalenica". Już widzę mój "docelowy" wierzchołek ze stalową wieżą widokową. Przed samą Kalenicą jeszcze dwie dość proste skałki, na które oczywiście muszę wleźć: Słoneczne Skałki i Dzikie Skały.

Słoneczne Skałki. Foto: Sz. Brużewicz.

Wieża wieńcząca Kalenicę, choć niezbyt urodziwa, ze względu na potężny wiatr dostarcza nie lada atrakcji. Na najwyższej platformie wieje tak bardzo, że niemal wyrywa mi aparat fotograficzny. A jest co uwieczniać, bo "liściasta" część Gór Sowich mieni się w promieniach słońca wszystkimi odcieniami brązu i złota, a w oddali straszy ciemny sosnowy las z ponura wieżą na Wielkiej Sowie. Próbuję jakoś zorientować teren z mapą, ale na szczycie wieży przemienia się to w paralotniarstwo, więc szybko rezygnuję.

Widok na jesienne Góry Sowie ze szczytu wieży na Kalenicy. Foto: Sz. Brużewicz.

Czas wracać, bo już minęła piętnasta, a do Sokolca wcale nie tak blisko. Powrót tą samą trasą. Na zboczach Wielkiej Sowy od strony Przełęczy Jugowskiej uśmiechamy się do siebie z zachodzącym pomiędzy sosnami słonkiem. A potem jeszcze krótki opad śniegu, którego zresztą troszkę utrzymuje się na szczycie Wielkiej Sowy i w zapadających ciemnościach zejście do Sokolca. Kolejna porcja adrenaliny na wirażach Przełęczy Walimskiej i powoli dobiega końca mój kolejny dzień z górami...


Szymon Brużewicz