Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Ekolodzy protestują, inwestorzy bujają, Dyrekcja "kompromisuje"

Prezentujemy wam tekst mogący wywołać kontrowersje. Jest to wyraz poglądów autora, lecz ciekawi nas Wasze zdanie na ten temat. Czekamy na polemiki!



W czerwcowym "NS" czytamy o protestach związanych z planowaną przebudową kolejki linowej na Kasprowy Wierch. W konkluzji poznajemy taką oto opinię dyrektora TPN, który wraz z Radą Parku zgodził się pod pewnymi warunkami na wspomnianą "modernizację". Mówi on: "nie możemy zamknąć Tatr dla ludzi (....) nie da się zburzyć kolejki na Kasprowy. Z pewnością idea ochrony tatrzańskiej przyrody jest najważniejsza, ale nie da się jej realizować bez pewnych kompromisów. Takim kompromisem jest zgoda na zwiększenie przepustowości, bez której PKL nie przystąpi do modernizacji".
No i znowu nie wiem o co chodzi. PKL i władze Zakopanego wciąż mówią o "modernizacji", a TPN o "kompromisie". Wiadomo natomiast, że nie o żadną modernizacje tu chodzi, tylko o budowę nowej kolei w miejsce istniejącej. Mówią o tym dokumenty takie, jak "Warunki zabudowy i zagospodarowania terenu dla inwestycji Kolej Linowa Kuźnice - Kasprowy Wierch". To, że chodzi o budowę nowej kolejki potwierdza treść p-tu 3 "Warunków...":

"należy wykorzystać istniejącą kolej jako środek transportu elementów budowy."

Wnioskodawca, Burmistrz Miasta Zakopane pisze w p-cie 2 "Warunków...":

"projekt (...) obejmujący obiekty stacji i podpory winien zachować całość inwestycji w granicach i umiejscowieniu stanu obecnego (....) obiekty stacyjne winny pozostać zewnętrznie w stanie możliwie nie zmienionym".

Wydaje się więc, że nowa kolej nie "rozrośnie się" ponad to, co jest dzisiaj. A figusa! Kawałek dalej wnioskodawca zostawił sobie "furtkę" o treści:

"określenie szczegółowych zasad organizacji ruchu turystycznego i nadzoru nad nim, zwłaszcza na samym szczycie Kasprowego, jak i na Myślenickich Turniach (propozycja rozbudowy o platformę widokową i restaurację zatrzymujące część turystów w połowie drogi)".


A zatem. Niby niczego nowego i większego nie budujemy (patrz pierwsze zdanie), ale jak już zbudujemy to.....pokażemy zdanie następne. Czy to nie nazywa się przypadkiem oszustwo?
Oczywiście w "Warunkach...." pisze się o monitorowaniu i sterowaniu ilością pasażerów kolejki, o kontroli ruchu turystycznego, o zabezpieczeniach środowiska przyrodniczego zagrożonego większą ilością wywożonych ludzi, o przestrzeganiu umów między PKL i TPN, o awaryjnym zmniejszaniu przepustowości z 360 do 200 osób (dziś 180 os./ godz.). Tylko, że taka umowa wygląda jak umowa dwóch pojedynkujących się osób. Jeśli na szable, to ten mniej pocięty (PKL) będzie opatrywał rany tego drugiego posiekanego na paski (TPN, a raczej tatrzańska przyroda), jeśli na pistolety, to zwycięzca zaopiekuje się majątkiem i żoną zastrzelonego, a nawet zafunduje mu pogrzeb. Ten zwycięzca to PKL, w każdym razie jest to zwycięzca, a nie strona w kompromisie. Kompromis to sytuacja, kiedy spierający się lub dyskutujący uzyskują równe korzyści tracąc jak najmniej z wyjściowej puli. W tym wypadku TPN i przyroda nie zyskują nic, a PKL wszystko czego chciały. Porozumienie PKL i TPN nie jest kompromisem, chyba że problem sprowadzimy wyłącznie do interesów tzw. masowej turystyki w rejonie Kasprowego i Hali Gąsienicowej.

***

Oburza mnie i chcę to głośno wyrazić zacytowane na początku zdanie dyr. Skawińskiego świadczące albo o braku wiedzy, albo o hipokryzji. "Nie możemy zamknąć Tatr dla ludzi...." I co? I dlatego otwiera się nowe możliwości dla nasycenia wycieczkową ciżbą rejonu Kasprowego po Halę Gąsienicową i  Czerwone Wierchy? Tymczasem normalna górska turystyka została wyparta z dużej części Tatr bez szans powrotu w te rejony. Czy dyr. Skawiński nie wie, czy nie pamięta kiedy i jakie szlaki pozamykano i to nie tylko pod naciskiem WOP? Proponuję lekturę rozdziału "Adiustacje sieci tatrzańskiej od roku 1932" w zeszycie "Z historii znakowania szlaków w Tatrach Polskich"- Władysław Midowicz (BTG, Wyd. PTTK KRAJ) . W rezultacie całe połacie gór nie są dostępne dla turystyki i to te odległe, gdzie ruch byłby niewielki i nie zagrażający przyrodzie. Jednocześnie zwiększa się presję na Halę Gąsienicową, gdzie już teraz wywożeni kolejką stanowią 90% wszystkich obecnych tam ludzi. Pamiętam, jak dyr. Byrcyn mówił na którymś ze spotkań, czy to z czytelnikami "NS", czy na konferencji w Krakowie organizowanej przez PTT, że dla Parku jednakowo ważni są wszyscy goście Tatr, ci wędrujący z plecakami (też nie zawsze właściwie się zachowujący - J.W.) i ci wjeżdżający kolejką na Kasprowy (też nie zawsze śmiecący - J.W.). Chyba o tyle są ważni o ile nie szkodzą przyrodzie i nie śmiecą. Wiadomo wszak, że to masowa "turystyka" jest głównym nośnikiem zagrożeń dla środowiska - hałas, śmiecenie, anonimowość w grupie pozwalająca na bezkarność negatywnych zachowań. Jednak TPN zrównuje tych "plecakowych" i "masowych" - dlaczego?
I kiedy różni aktywiści i turyści, jak co roku ruszą w góry na "Sprzątanie Tatr", w prasie i telewizji usłyszymy ile to ton śmieci zostawili w górach turyści. Turyści?
Wyjątki z dokumentów cytowane za "Co Słychać" - Informator PTT (5 / 2002), powyższy artykuł został przesłany także do redakcji "Na szlaku".


Juliusz Wysłouch