Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Kamienista, czyli niewielkie wzniesienie

Poczytajcie drodzy Czytelnicy, o jakże typowym wypadku, wciąż typowym jeśli chodzi o naszych turystów. Będzie też o dość powszechnym podejściu niektórych ludzi do gór, gór niewysokich, co nie znaczy zawsze bezpiecznych. Jesienią ubiegłego roku, a dokładnie 22 listopada miało miejsce w Tatrach kilka wypadków, w tym jeden zakończony śmiercią ofiary. Po październikowej dość wczesnej zimie, kiedy to sypało śniegiem w całych górach utrwaliła się w Tatrach dość stabilna pokrywa śnieżna od czasu do czasu uzupełniana świeżymi opadami. Przyszedł listopad ze słoneczną pogodą i mrozami. Góry pokrył lód, szlaki - nawet te łatwe - stały się niebezpieczne. Ładna pogoda zachęcała do wypadów w góry i osłabiała instynkt samozachowawczy niektórych turystów. Ratownicy TOPR mieli pełne ręce roboty, głównie z powodu błędów turystów, którzy albo przecenili swoje możliwości, albo wyruszali w góry bez właściwego ekwipunku. Spróbuję skomentować tragiczny wypadek na Kamienistej, który uwieńczył pracowity dzień ratowników uwijający się po górach od wypadku do wypadku.
O godzinie 16.30 zgłoszono wypadek na grani Tatr Zachodnich. Spod wierzchołka Kamienistej spadła 300 m. turystka i zginęła w wyniku upadku. Wystarczył jeden nieostrożny krok i poślizgnięcie na płacie śniegu. Typowy wypadek, jakich tej jesieni było bez liku, na szczęście większość kończyła się nie tak tragicznie. Typowy, bo turyści nie mieli raków, a ścieżki były oblodzone, typowy bo tego dnia były wcześniej dwa podobne wypadki: raz turysta został wyprowadzony z oblodzonej ścieżki (w rejonie Przeł. pod Kopą Kondracką!) i na szczęście nic się nie stało, w drugim przypadku turysta spadł z ......Beskidu na stronę Hali Gąsienicowej. Wróćmy do wypadku na Kamienistej. Trójka turystów szła granią bez raków, ściemniało się (godz. 16.30), podobno, co powtarzam za doniesieniami prasowymi, choć w to nie wierzę, nie mieli latarek. Właściwie nie ma czego komentować. Turyści popełnili podstawowy błąd i  tyle. Ale niech ten wypadek będzie ostrzeżeniem dla innych, ten i przypadek turysty na Beskidzie. Otóż nie potrzeba wysokich pionowych ścian i turni, podciętych żlebów i ekstremalnych warunków żeby spaść, potłuc się, czy zabić. Poślizgnięcie na twardym zbitym śniegu lub lodzie prawie zawsze grozi upadkiem, "lotem" po zboczu, ciężką kontuzją, czy śmiercią. Zbocze wcale nie musi być strome, wystarczy 15 - 20 stopni. Widziałem parę lat temu taki upadek i zjazd zlodowaciałą rynną, na szczęście zakończoną "pod górkę". Wszystko trwało tak szybko, że nawet osoba stojąca przy poszkodowanej nie zdążyła zareagować, choćby chwycić za kurtkę.

Kamienista © Juliusz Wysłouch Zachodnie Tatry, widok z Błyszcza. Widoczne zacienione zbocze Kamienistej, miejsce tragedii. © Juliusz Wysłouch

Kiedy wiadomość o wypadku na Kamienistej ukazała się w Internecie została skomentowana przez wiele osób. Pominę komentarze złośliwe i skrajne, jak np. "zamykać góry na zimę, jak na Słowacji to nie będzie wypadków" i przytoczę jeden charakterystyczny pogląd. Jedna z osób komentujących wypadek napisała: "Kamienista to niewielkie wzniesienie, gdzie tam można spaść?" No tak, nawet w odniesieniu do innych wierzchołków Tatr Zachodnich nie wyróżnia się Kamienista wysokością, tylko że.....grań od szczytu w kierunku Smreczyńskiego Wierchu jest wąska, a na polską stronę spada bardzo strome zbocze, zaś na stronę rowu grzbietowego między Smreczyńskim a Kamienistą jest zwyczajna przepaść. Wędrówka na tym odcinku wymaga szczególnej uwagi, a zimą odpowiedniego wyposażenia - takowego turyści nie posiadali. Średnie nachylenie zboczy między Błyszczem a Przeł. Tomanową to ok. 30 0 , w partiach szczytowych nachylenie jest znacznie większe (45 - 500 np. Kamienista, Smreczyński), są też miejsca skaliste i przepaściste. Można śmiało nawiązać do wcześniejszego wypadku na Beskidzie. No - nie jest to wybitny szczyt, nie da się ukryć, ale zbocze pod samym wierzchołkiem jest strome, więc i tam wystarczy chwila nieuwagi, by zjechać i szpetnie się urządzić. Oba wypadki i nie tylko te potwierdzają jedynie starą prawdę, że żadnej góry, choćby "niewielkiego wzniesienia" nie można lekceważyć.
Dotyczy to nie tylko wędrówki po tatrzańskich graniach. Choć to może wydać się przesadą, to raki potrzebne bywają na tak łatwych szlakach jak Ścieżka nad reglami, szczególnie w miejscach nasłonecznionych. Nadtapiane w południe przez słońce zamieniają się szybko w lodowe ścieżki, a parę dość stromych odcinków może być zupełnie nie do przejścia. Nie jeden raz TOPR ostrzegał przed takimi warunkami na tym szlaku. A ścieżka przez Boczań z Kuźnic na Halę Gąsienicową? Tam to dopiero bywa "wesoło". Kiedyś sam poleniłem się i spróbowałem przejść odcinek na Boczaniu bez raków. Po kilkunastu metrach miałem dość i  założyłem raki. Całe szczęście, bo niżej było jeszcze gorzej, po prostu lodowa skorupa. Pewnie niektórzy pamiętają wypadek sprzed paru lat, kiedy to zginął człowiek, który poleciał z Przeł. Między Kopami do Dol. Jaworzynki (konkretnie w Żlebie wściekłych węży). Takich przypadków możnaby przytaczać dziesiątki, zaistniałych właśnie na pozornie łatwych szlakach. Podobne sytuacje możliwe są i miały miejsce na Babiej Górze i w Karkonoszach, groźne są wygładzone przez wiatr, zalodzone zbocza bieszczadzkich połonin, a nawet fragmenty szlaków w Beskidzie Żywieckim (trawers Romanki) i Sądeckim (wręcz graniowy, choć w lesie, długi odcinek zielonego szlaku ze Szczawnicy na Prehybę), a nawet w Beskidzie Niskim (Lackowa, Cergowa). Nie chodzi o przecenianie trudności i niebezpieczeństwa, ale nie można ich nie doceniać. Zimowe podejście z Hali Gąsienicowej na wprost na Beskid oraz grań od Błyszcza do Przeł. Tomanowej znam z autopsji, zwłaszcza rejon Kamienistej zapamiętałem bardzo dobrze z racji warunków panujących wówczas na grani (bardzo silny wiatr, lód, i wieczorna pora).
Ponieważ i ja bywam czasem złośliwy nawiążę do pomysłów zamykania gór na zimę. Proponuję zamykać szosy (bo giną tam ludzie w samochodach), osuszyć rzeki i jeziora (bo się ludziska topią), budować tylko parterowe domy (bo piętro może się zawalić), a do mojego miasta nie wpuszczać rudych (bo podobno fałszywi). A co z łysymi?

Juliusz Wysłouch