Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Weissmies (4023 m.n.p.m.)

Pierwszy od wschodu czterotysięczny szczyt Alp Walijskich (zwanych inaczej Pennińskimi), najwyższy w ramieniu górskim otaczającym od wschodu dolinę Saastal.
Często wybierany przez alpejskich turystów i alpinistów jako cel aklimatyzacyjny przed poważniejszymi wyprawami na trudniejsze czterotysięczniki.
Góra jest piękna, a byłaby piękniejsza, gdyby nie szpetne zabudowania kolejek linowych u jej północno-zachodnich podnóży…

Widok na Weissmies od zachodu, ze szczytu Alphubla © K. Stankowicz
Widok na Weissmies od zachodu, ze szczytu Alphubla © K. Stankowicz

Weissmies położony jest w szwajcarskim kantonie Wallis, w jego południowej części, około 4 kilometry od granicy z Włochami. Jest kulminacją długiego grzbietu górskiego odgałęziającego się od grani granicznej Alp Walijskich w szczycie Pic d'Andolla (3653 m). Wierzchołek Weissmies jest zwornikiem czterech grani. Południowa biegnie w kierunku grani granicznej. Na północy, za przełęczą Lagginjoch wznosi się Lagginhorn (4010 m.), drugi w tej grupie czterotysięcznik. Na wschód, od niższego wierzchołka odgałęzia się długa grań ze szczytami Tällihorn (3448 m) i Balmahorn (2870 m), opadająca do odległej, zagubionej wśród gór doliny Gondo. Ostatnie, najkrótsze ramię ze szczytem Trifthorn (3395 m) biegnie na zachód, prosto w dolinę Saastal.
Masyw Weissmies "oblewany" jest dookoła przez kilka lodowców, z których największe to: Weissmiesgletscher podchodzący do wschodnich podnóży i Triftgletscher spływający z samego szczytu na zachód i północny zachód.

Mapa
©www.swissgeo.ch

Mapa
©www.swissgeo.ch

Najbliższymi miejscowościami są: Saas Grund i Saas Almagell na zachodzie, Simplon i Gondo na wschodzie oraz Antronapiana po włoskiej stronie, na południu. Ludność zamieszkująca okolice Weissmies posługuje się szwajcarskim dialektem języka niemieckiego.
Trzy schroniska ułatwiają zdobycie szczytu. Najwyżej położonym jest schronisko Hochsaas (ok. 3100 m.) przy górnej stacji kolejki linowej z Saas Grund. Nieco niżej, przy ścieżce z Saas Grund stoi schronisko Weissmies (ok. 2700 m.). Od południa wejście na Weissmies odbywa się najczęściej w oparciu o schronisko Almageller (2894 m.). Noclegi kosztują około 40 franków szwajcarskich, ze zniżkami klubów alpejskich jest prawie połowę taniej.

Mapa
©www.swissgeo.ch

Najlepszy dojazd pod Weissmies zapewnia droga biegnąca z północy ze szwajcarskiego miasteczka Visp w dolinie Rodanu. Prowadzi ona w górę doliny rzeki Vispa, w miejscowości Stalden rozwidlając się na dwie drogi: w prawo do Zermatt i w lewo w dolinę Saas, do Saas Almagell, Saas Fee i Saas Grund, który jest punktem początkowym trasy. W Saas Grund brakuje darmowych miejsc parkingowych, więc samochód musimy zostawić na którymś z płatnych parkingów, przy dolnej stacji kolejki na Hochsaas (cena około 4-5 franków na dobę) lub lepiej (i trochę taniej) na campingu w górnej części miasteczka.

Na szczyt prowadzi kilka dróg wejściowych, z których dwie używane są najczęściej i określane są "drogami normalnymi". Pierwsza prowadzi z  południa, ze schroniska Almageller hűtte. Wyprowadza na przełęcz Zwischbergen, skąd wspina się skalną granią wprost na szczyt. Jest to droga pierwszych zdobywców, którymi byli: Peter Joseph Zurbriggen i Jakob Christian Hauser (1856 r.). Trudności na grani nie przekraczają "dwójki".
Najczęściej używaną drogą jest jednak trasa wiodąca od północnego zachodu przez lodowiec Trift i ją opiszę dokładniej. Nie ma tutaj trudności skalnych, natomiast musimy pokonać uszczeliniony lodowiec i przejść pod barierami wiszących seraków, jest ona więc obiektywnie bardziej niebezpieczna. Ma jednak przewagę nad innymi trasami wejściowymi, można wyjechać kolejką aż na 3100 m.npm…
Trudność drogi w skali alpejskiej to "PD", czas wejścia od górnej stacji kolejki około 4 godzin, idąc z samego dołu trzeba doliczyć sobie jeszcze jakieś 4 godziny. Potrzebny sprzęt: standardowy zestaw do asekuracji na lodowcu (lina wspinaczkowa, uprząż, raki, czekan, kilka taśm i pętli prusika, dwa karabinki zakręcane i kilka zwykłych, może się przydać kilka śrub lodowych), raki, czekan, okulary lodowcowe, twarde, grube buty i ciepła odzież górska - trzeba pamiętać, że wysoko w górach i na lodowcu temperatura jest niska, w partiach szczytowych jest całą dobę ujemna. Nie zapominajmy też o czołówce i kremie z mocnym filtrem UV (najlepiej niech to będzie tzw. "bloker UV"), bo inaczej w słoneczny dzień na lodowcu mamy gwarantowane oparzenie słoneczne na twarzy, szyi i uszach.

Startujemy z Unter dem Berg, osiedla położonego w dolnej części miasteczka Saas Grund, przy dolnej stacji kolei linowej, na wysokości 1559 m. n.p.m. Kierując się drogowskazami, przechodzimy koło zabudowań stacji i parkingu i wchodzimy na wąską asfaltową dróżkę wcinającą się zakosem w stok. Asfalt wnet się kończy a my kontynuujemy podejście ścieżką pnącą się zakosami wśród stromego lasu modrzewiowego. Mijamy skałę na której zamontowano krótką treningową "Via ferratkę" i w mozolnym marszu osiągamy małe prywatne schronisko - bufet. Zaraz powyżej bufetu las rzednie i wychodzimy na skraj hali Triftalp, koło malowniczych zabudowań starej pasterskiej osady. Osłaniają się stąd widoki na przeciwną stronę doliny z masywem Mischabel, z najwyższym szczytem tej grupy i w ogóle najwyższym szczytem w całości położonym w Szwajcarii - Domem (4545 m). W górze rozpościera się rozległa przestrzeń hali, wysokich stoków moren lodowca Trift, skalna ściana Lagginhornu i wreszcie śnieżna czapa na kopule szczytowej Weissmies.

Ściana Lagginhornu (4010 m) widziana z hali Triftalp, widoczne zabudowania Kreuzboden ©Krzysztof Stankowicz
Ściana Lagginhornu (4010 m) widziana z hali Triftalp, widoczne zabudowania Kreuzboden © Krzysztof Stankowicz

Oba wierzchołki Weissmies, poniżej wysokie moreny lodowca Trift © Krzysztof Stankowicz
Oba wierzchołki Weissmies, poniżej wysokie moreny lodowca Trift © Krzysztof Stankowicz

Wzdłuż potoczku i dalej, po bezleśnym już terenie hali wznosimy się wydeptaną ścieżką do widocznych z daleka zabudowań pośredniej stacji kolejki na Kreuzboden (2397 m.). Tam nasza ścieżka łączy się z gruntową drogą jezdną z doliny i dochodzimy do stacji i położonej przy niej restauracji. Tutaj możemy znaleźć miejsce na rozbicie namiotu (biwakowanie jest tolerowane, oczywiście w pewnej odległości od zabudowań, niestety łąki są wykorzystywane również przez pasące się bydło…) lub pójść dalej oznakowanym szlakiem do schroniska Weissmies, widocznego już kilkaset metrów nad nami. Szlak prowadzi ścieżką wśród traw i łagodnym trawiasto - kamienistym grzbietem grzędy wysyłanym przez boczną morenę lodowca. Dochodzimy po schodkach do tarasu na którym stoi schronisko, na wysokości 2726 m. Stąd, najpierw krótki odcinek drogą wyrobioną w piargach przez ciągniki, potem po kilkuset metrach za drogowskazami, ścieżką wijącą się zakosami wśród rozległych piarżysk i płatów śniegu w górę, w kierunku górnej stacji kolei linowej na Hochsaas (ok. 3100 m.). Tu spotykamy się z budynkami stacji i schroniska "Hochsaas". Można w nim przenocować, można też spożyć posiłek lub wypić piwo na drewnianym ganku z zawrotnym widokiem na masyw Dom i Täschhorn...

Widok z płaskiej części lodowca Trift; na pierwszym planie Hochsaas z szeroką drogą i ledwie widocznym budynkiem schroniska, powyżej Jägerhorn, za doliną stoki Balfrina i Alpy Berneńskie © K. Stankowicz
Widok z płaskiej części lodowca Trift; na pierwszym planie Hochsaas z szeroką drogą i ledwie widocznym budynkiem schroniska, powyżej Jägerhorn, za doliną stoki Balfrina i Alpy Berneńskie © K. Stankowicz

My kierujemy się w stronę lodowca Trift, widocznego już na wyciągnięcie ręki przed nami i pod nami, poniżej moreny na której stoi schronisko. Uwagę przykuwa jednak przede wszystkim ogromna przytłaczająca biel północno - zachodniej flanki Weissmies, z ogromnymi wiszącymi serakami i lodowcowymi szczelinami. To tamtędy prowadzić ma nasza droga na szczyt.
Schodzimy od schroniska w dół, paskudną, wyrytą w skałach przez ciężki sprzęt drogą. Doprowadza nas ona po kilku minutach na skraj lodowca Trift. Tutaj musimy już się lepiej ubrać, związać liną i założyć cały sprzęt asekuracyjny i raki.
Nie dając się zwieść przystępnie wyglądającymi płaskimi polami śnieżnymi po prawej, podchodzimy lewym skrajem lodowca, tuż przy skalnych ściankach z lewej. Idziemy kilkanaście minut po kruchym rumowisku skalnym przetykanym partiami śniegu i lodu, po czym wydostajemy się na płaską część lodowca. W tym miejscu należy skierować się w prawo przez lodowiec, do kotła u podnóża północno-zachodniego ramienia. Idziemy mocno spękanym lodowcem po twardym lodzie, często przekraczając szczeliny lub pokonując je po mostach śnieżnych. Po lewej mamy zwieszającą się barierami seraków zachodnią ścianę. Trzeba zachować uwagę, obserwując bacznie powierzchnię śniegu, zwłaszcza schodząc po południu kiedy śnieg jest miękki.

Na skraju lodowca Trift, idziemy wśród skalnego rumoszu i płatów lodu © Krzysztof Stankowicz
Na skraju lodowca Trift, idziemy wśród skalnego rumoszu i płatów lodu © Krzysztof Stankowicz

Kocioł lodowca Trift, widoczny niższy wierzchołek i północno zachodnie ramię. W 2/3 wysokości ramienia jest lodowy uskok, w stronę którego zmierza ledwie widoczny sznurek ludzi © K. Stankowicz
Kocioł lodowca Trift, widoczny niższy wierzchołek i północno zachodnie ramię. W 2/3 wysokości ramienia jest lodowy uskok, w stronę którego zmierza ledwie widoczny sznurek ludzi © K. Stankowicz

Po dojściu do kotła droga zwiększa nastromienie a wydeptana w śniegu ścieżka zwraca się w lewo, omijając w dwóch długich zakosach strefę spękanych seraków widocznych z prawej. Wchodzimy teraz na najstromszą część drogi (nachylenie ok. 40 stopni). Przechodzimy po wątłym mostku śnieżnym wielką szczelinę i wspinamy się lodowym uskokiem (w niektóre lata zamieniającym się w prawdziwy lodospad) na mniej stromą część lodowca, w rejonie grzbietu północno-zachodniego ramienia góry. Śnieżnym grzbietem, coraz bardziej płaskim, zbliżamy się do grupy skałek na grani. Tutaj możemy chwilę odpocząć osłonięci od wiatru. Pokonaliśmy już ponad połowę drogi z Hochsaas, teraz czeka nas mozolne podejście śnieżną, szeroką północno-zachodnią granią. Ponieważ jest to już około 3600 metrów n.p.m., przy braku aklimatyzacji powinniśmy odczuwać już wpływ wysokości.
Dochodzimy uparcie w pobliże zachodniego wierzchołka, pod którym skręcamy trawersem na lewy stok, przekraczamy znów długą szczelinę i wychodzimy na grzbiet łączący oba wierzchołki. Równym odcinkiem grani, z nawisami po prawej (wschodniej) stronie dochodzimy do ostatniego podejścia w kopule szczytowej. Stromym, zlodowaciałym śniegiem (po drodze kilka metalowych prętów do asekuracji) po około pół godziny marszu od przełęczy wychodzimy na śnieżny wierzchołek Weissmies. Powrót tą samą drogą.

Tuż powyżej przełęczy. Człowiek stoi na tle niższego wierzchołka, za nim grupa Mischabel; od lewej: Alphubel, Taschhorn, Dom, Nadelgrat i Balfrin, z tyłu ledwie widoczny Weisshorn © K. Stankowicz
Tuż powyżej przełęczy. Człowiek stoi na tle niższego wierzchołka, za nim grupa Mischabel; od lewej: Alphubel, Taschhorn, Dom, Nadelgrat i Balfrin, z tyłu ledwie widoczny Weisshorn © K. Stankowicz

Ostatnie podejście pod szczytem © K. Stankowicz
Ostatnie podejście pod szczytem © K. Stankowicz

Widok ze szczytu Weissmies na masyw Monte Rosa i Lyskamm, po prawej Strahlhorn i Rimpfischhorn © K. Stankowicz
Widok ze szczytu Weissmies na masyw Monte Rosa i Lyskamm, po prawej Strahlhorn i Rimpfischhorn © K. Stankowicz

Widok ze szczytu Weissmies na południe, w kierunku Włoch © K. Stankowicz
Widok ze szczytu Weissmies na południe, w kierunku Włoch © K. Stankowicz

Widok ze szczytu Weissmies na południowy-wschód, w kierunku doliny Gondo i gór po włoskiej stronie © K. Stankowicz
Widok ze szczytu Weissmies na południowy-wschód, w kierunku doliny Gondo i gór po włoskiej stronie © K. Stankowicz

Widok ze szczytu Weissmies na północ, na pierwszym planie Lagginhorn i Fletschhorn, na horyzoncie Alpy Berneńskie © K. Stankowicz
Widok ze szczytu Weissmies na północ, na pierwszym planie Lagginhorn i Fletschhorn, na horyzoncie Alpy Berneńskie © K. Stankowicz

Przy planowaniu wycieczki na Weissmies, jak zresztą przy innych wysokich szczytach należy brać pod uwagę możliwość szybkiej zmiany pogody, na tych wysokościach prawie na pewno połączonej ze śnieżycą i burzą. Musimy zdawać sobie również sprawę z tego, że w godzinach popołudniowych powierzchnia lodowca topi się i mięknie, co owocuje zwiększonym ryzykiem obsunięcia się po mokrym śniegu (śnieg lepi się do raków!) i załamania mostków śnieżnych nad szczelinami. Dlatego wskazane jest wczesne wyjście w drogę, najlepiej tak, aby wejść na lodowiec jeszcze przed wschodem słońca.
Trzeba mieć również świadomość tego, że warunki na lodowcu zależą od roku; bywa, że w niektóre gorące lata szczeliny odsłaniają się tak znacznie, że szwajcarscy przewodnicy muszą nad nimi montować metalowe drabiny i kładki z desek. Wtedy droga przez Triftgletscher przypomina przejście lodospadu Khumbu pod Everestem.

Krzysztof Stankowicz