Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Gierlach (2654 m. npm)

Ludwig Greiner, zarządca leśny w dobrach księcia sasko-koburskiego, miał dosyć ciekawe hobby. Kiedy wychodził na jakiś szczyt górski, lubił po amatorsku mierzyć wysokości otaczających wierzchołków. Dziesiątego sierpnia 1837 r. dzień był ciepły i słoneczny, więc ze szczytu Łomnicy widać było całe morze szczytów. Greiner przekonany, że siedzi na najwyższym szczycie Tatr, dokonywał swoich ulubionych pomiarów. W momencie, gdy wycelował przeziernik swojego półkola mierniczego na szczyt Gierlacha, zdumiał się. Okazało się, że wysokość tego szczytu jest większa niż wysokość Łomnicy! Tak zaczęła się wielka historia najwyższego szczytu Karpat.
Do czasu odkrycia Greinera zaszczytne miano "Najwyższego" dzierżyły co najmniej dwa szczyty: Krywań i Łomnica. Nikt wcześniej nie pokusił się o dokładne sprawdzenie prawdziwości tych sądów - wszak każdy patrzący na łańcuch tatrzański od dowolnej strony widział "na oko" co jest wyższe. Dokładne pomiary geodezyjne przeprowadzili dopiero Austriacy w 1820 r., ale poprzestali na zmierzeniu wysokości Wołowca, Wielkiego Barańca oraz Krywania i Łomnicy, notując wysokość 2496 m. dla Krywania i 2632 m. dla Łomnicy, co wystarczyło do prawomocnego uznania tej ostatniej za "Królową Tatr". Gierlach, który znajduje się w mniejszym oddaleniu od głównej grani i otoczony jest ze wszystkich stron innymi szczytami, nie wzbudził takiego zainteresowania.

1. TROCHĘ SYSTEMATYKI, CZYLI TOPOGRAFIA MASYWU

Masyw Gierlacha wznosi się ponad dolinami: Wielicką na wschodzie, Batyżowiecką na zachodzie i Kaczą (odnoga doliny Białej Wody) na północnym zachodzie. Najwyższy szczyt Karpat wznosi się w bocznej grani, wybiegającej na południowy wschód od głównej grani Tatr. Jego zwornikiem jest potężny szczyt Zadniego Gierlacha (ok. 2640 m.), leżącego już w głównej grani i oddzielonego od Batyżowieckiego Szczytu (2458 m.) na zachodzie Batyżowiecką Przełęczą i od Litworowego Szczytu (2431 m.) na północy Litworową Przełęczą. W zachodniej grani Zadniego Gierlacha spośród drugorzędnych turniczek wyróżnia się charakterystyczna, dwuwierzchołkowa Targana Turnia. Z kolei północna grań opada ku Litworowej przełęczy szeregiem wierzchołków; we właściwy masyw Zadniego Gierlacha oprócz głównego (płd.) wierzchołka wpisują się: grzebień Jurgowskich Czub, Lawinowy Szczyt (2635 m.) i Gierlachowska Kopa (2630 m.). Dalej, ku przełęczy opadają jeszcze Wyżnia (2590 m.) i Niżnia (2547 m.) Wysoka Gierlachowska oraz charakterystyczna Wielicka Turniczka. Dalej, za Litworowym Szczytem główna grań zakręca ku wschodowi i poprzez Wielicki Szczyt (2320 m.) osiąga popularną turystycznie przełęcz - Polski Grzebień (2208 m.). Granią od Polskiego Grzebienia prowadzi najpiękniejsza z łatwych wspinaczkowych dróg na Gierlach, tzw. droga Martina lub "Martinovka". Zadni Gierlach oddzielony jest od Gierlacha (Wielkiego Gierlacha, 2654 m.) głębokim wcięciem Przełęczy Tetmajera (2593 m.), nadającym całemu masywowi bardzo charakterystyczny profil. Przełęcz otrzymałą swoją nazwę w 1902 r., na cześć słynnego piewcy Tatr - Kazimierza Tetmajera. Kulminacja całego masywu wznosi się bezpośrednio za przełęczą. Wprawdzie aktualnie obowiązujące pomiary ujęły jej prawie 10 metrów (wg. dawniejszych danych Gierlach mierzył 2663 m.), jest to niewątpliwie najwyższy wierzchołek Tatr. Na południe od Wielkiego Gierlacha wznoszą się jeszcze dalsze wierzchołki - Pośredni Gierlach (2642 m.) i Mały Gierlach (2608 m.). W tym ostatnim grań rozchodzi się na dwa ramiona. Grań płd-zach. opada ku Przełączce pod Małym Gierlachem (2550 m.) a dalej wypiętrza się w pięć Urbanowych Turni (wzięły one swą nazwę od przydomku jednego z pierwszych zdobywców szczytu - Martina Spitzkopfa, zwanego Urbanem) i Urbanową Czubę. Z kolei płd-zach. grań opada z Małego Gierlacha na Lawiniastą Przełączkę (ok. 2545 m.), charakterystyczną dzięki opadającemu z niej na stronę Doliny Wielickiej potężnemu Żlebowi Karczmarza; za nią wznosi się trójwierzchołkowa Ponad Kocioł Turnia, ograniczona od południa Przełączką nad Kotłem (punkt ważny, ponieważ dociera tu turystyczna droga na Gierlach przez Wielicką Próbę). Dalej wznosi się masyw Ponad Ogród Turni (2425 m.), obejmujący trzy Ponad Próbę Turnie, właściwą Ponad Ogród Turnię z jej przedwierzchołkami i ostatnie wyraźne wzniesienie grani - Ponad Staw Turnia. Nietypowe nazwy szczytów w tej grani pochodzą od charakterystycznych miejsc nad którymi one górują, a zatem: Kotła Gierlachowskiego (patrz niżej), Ogrodu Wielickiego (bujna łąka w środkowym piętrze Doliny Wielickiej), Wielickiej Próby (ścianki, którą pokonują turyści w drodze na Gierlach) i wreszcie Wielickiego Stawu.
Dwie opadające od Małego Gierlacha granie ograniczają wybitny, wysoko zawieszony Gierlachowski Kocioł, jeden z najbardziej charakterystycznych elementów masywu, dzięki któremu nie sposób pomylić go z czymś w panoramie z południa.
Masyw Gierlacha opada ku Dolinie Wielickiej i Batyżowieckiej wysokimi ścianami skalnymi. Bardzo charakterystycznym elementem topografii masywu jest kilka wybitnych żlebów znaczących jego ściany, na czele ze wspomnianym już Żlebem Karczmarza, formacją o iście alpejskim charakterze opadającą z Lawiniastej Przełączki. Z Przełęczy Tetmajera opadają również na obie strony charakterystyczne żleby: Darmstadtera (nazwany tak na cześć niemieckiego taternika Ludwiga Darmstadtera) na stronę Doliny Wielickiej i Walowy (noszący miano po Jędrzeju Wali mł., jednym z najsłynniejszych przewodników i współautorze pierwszego przejścia nim w 1895 r., podczas I wejścia na Zadni Gierlach wraz z Januszem Chmielowskim) na stronę Doliny Batyżowieckiej. Pn.-zach. ścianę Zadniego Gierlachu przecina natomiast potężny Żleb Komarnickich, opadający na stronę Doliny Kaczej ku tzw. Gierlachowskim Spadom. Trzeba wymienić jeszcze żleby Wielicki (z Przełączki Nad Kotłem) i Batyżowiecki Żleb (z Wyżnich Gierlachowskich Wrótek), którymi częściowo wiodą normalne (turystyczne) drogi na szczyt.

2. ZDOBYWCY

Pierwsze wejście ludzkie na szczyt Gierlacha odbyło się bez echa i przez długi czas nie było zauważane. Przyczyna była prosta: dokonali tego kłusownicy. Przy okazji polowania na kozice, pięciu młodych strzelców ze Spisza: Johann Still, nauczyciel z Nowej Leśnej, Gelhof, przedsiębiorca budowlany, Martin Spitzkopf, młynarz z Wielkiego Sławkowa, i jeszcze dwóch nieznanych z nazwiska, w 1834 roku osiągnęło szczyt. To pierwsze wejście było przez wiele lat kwestionowane i nawet jeszcze Witold Henryk Paryski w swym przewodniku "Tatry Wysokie" jako pierwsze podaje wejście Zygmunta Bośniackiego i ks. Wojciecha Grzegorzka w 1855 r.

Widok na masyw Gierlacha spod Rohatki (od wschodu).  © M. Ronikier Widok na masyw Gierlacha spod Rohatki (od wschodu). © M. Ronikier

Którędy prowadziła droga pierwszych zdobywców? Prawdopodobnie inaczej niż obecnie używane, "standardowe" drogi przez Wielicką i Batyżowiecką Próbę. Still z towarzyszami szedł przez Gierlachowski Kocioł, z obejściem Urbanowych Turni na Przełączkę pod Małym Gierlachem i dalej podobnie jak obecną zwykłą drogą, obchodząc grań Pośredniego Gierlachu, na główny wierzchołek. Tak też wchodzono na Gierlach do lat 80. XIX w. W 1874 r. węgierski alpinista Mor Dechy wraz z kilkoma przewodnikami, między innymi Stillem, pokonał jako pierwszy drogę z Wielickiej Doliny, przez tzw. Wielicką Próbę, czyli kilkunastometrową ściankę wyprowadzającą do Wielickiego Żlebu i dalej na Przełączkę nad Kotłem. Wtedy było to wejście rekordowe zwłaszcza, że nie było sztucznych ułatwień w postaci klamer i łańcuchów. Walery Eliasz, nieco zgorszony wyczynem Dechy'ego, tak pisał: "Dechy nie wiadomo dlaczego, mając przewodnika, który już był na Gierlachu, wyszukał inną drogę, gorszą, którą tylko z pomocą liny można przejść, a wracać jak przyznaje było niepodobieństwem. Po co tu szukać niebezpieczeństwa, kiedy o to najłatwiej wszędzie po Tatrach, a skoro do Kotła dostać się można łatwo i z dolnego piętra doliny Wielkiej, dziwactwem nazwać wypada wchodzenie doń przez turnie na złamanie karku". Drogę Dechy'ego zaopatrzono później (1880 r., 1892 r. i później) w stalowe ubezpieczenia, a nawet wyznakowano farbą.
Drugą z najczęściej używanych obecnie dróg na Gierlach przeszli dwaj słowaccy przewodnicy ze Stwoły: Jan Pastrnak i Jan Ruman Driecny mł. w 1875 r. Przeszli przez Dolinę Batyżowiecką, u której podnóża leży Stwoła, i pokonawszy kilkunastometrową ściankę zwaną "Batyżowiecką Próbą" dostali się do Batyżowieckiego Żlebu, którym wyszli na szczyt. Podobnie jak Wielicka Próba, tak i ta droga została w 1880 r. "uzbrojona" w żelazne klamry i łańcuchy.
Jedną z najpiękniejszych dróg na Gierlach jest wspomniana już droga Martina, prowadząca granią od Polskiego Grzebienia. Ksiądz Józef Stolarczyk, pierwszy zakopiański proboszcz, wspominając swą wyprawę z 1874 r. tak pisze: "Tyle tylko spostrzegłem na Polskim Grzebieniu, że i stamtąd w prostym kierunku wyjście na Gierlach byłoby możliwe; trzebaby jednak naprzód spróbować, a choć taka próba zbyt kosztowna, wszelako jej się nie wyrzekam, odkładając sobie tę wycieczkę na późniejszy czas". Stolarczyk nie zdołał jednak swego zamierzenia zrealizować - w chwili gdy to pisał miał już prawie 60 lat. Po części wyczynu tego dokonał dr August Otto - niemiecki taternik z Wambierzyc (Albendorf) w Sudetach, w 1897 r., przechodząc granią przez wierzchołki Wielickiego i Litworowego Szczytu. W lecie 1903 r. drogę tę uzupełnił, dochodząc w okolice Wyżnej Wysokiej Gierlachowskiej Karol Englisch, wtedy świeżo upieczony absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednak nie zdążył dotrzeć do szczytu Gierlachu. Miesiąc później, wraz z Johannem Hundorsferem st. dokańczają przejście, dochodząc do Pośredniej Gierlachowskiej Przełączki, jednak od przeciwnej strony, od szczytu Gierlachu w dół. Całość grani w jednym ciągu pokonał w 1905 r. Alfred Martin i to do tego samotnie, co w owych czasach było nie lada wyczynem.

Na drodze Martina. © M. RonikierNa drodze Martina. © M. Ronikier

Wielką i historyczną drogą można nazwać wejście Ludwiga Darmstadtera w 1899 r. Wraz ze wspomnianym wcześniej Augustem Otto i przewodnikiem z Alp Hansem Stabelerem (znanym również pod nazwiskiem Johann Niederwieser) przeszedł on wielki żleb o alpejskim charakterze, wcinający się we wschodnią ścianę masywu i wyprowadzający na Lawiniastą Przełączkę pod Małym Gierlachem. Żleb ten, o długości 800 metrów i wysokości 500 m, przez cały rok wypełniony jest śniegiem, wymaga więc umiejętności poruszania się w lodowo-śnieżnym terenie, a poza tym ma zwyczaj "pluć" lawinami wytapiających się spod pokrywy śnieżnej kamieni. Liczne obiektywne niebezpieczeństwa, a także trudności drogi spowodowały, że żleb dzielnie odpierał ataki taterników. Już w 1888 roku próbowali go pokonać przewodnicy spiscy, lecz próba ta skończyła się tragedią: spadając po lodzie zginął Johann Mahler ze Smokowca. Ludwig Darmstadter był jednak doświadczonym wspinaczem, mającym na swoim koncie wiele pierwszych przejść w Alpach, przywiózł ze sobą też dobrego przewodnika alpejskiego. To właśnie ów przewodnik, Stabeler walnie przyczynił się do sukcesu wyprawy. Przez cały czas prowadził obydwu "panów" rąbiąc stopnie w śniegu i wynajdując drogę. Oczywiście, zgodnie z obowiązującymi wtedy zasadami etyki taternickiej, po osiągnięciu przełęczy udali się na szczyt.
Wyczyn ten został powtórzony w zimie, w marcu 1902 r. przez Paula Habela, Ludwiga Noacka, Karla Scholtza i przewodników: Johanna Franza starszego i J. Hunsdorfera mł. Nie osiągnęli oni jednak wierzchołka, docierając jedynie do Lawiniastej Przełączki.
Wśród spektakularnych historycznych przejść w masywie można wymienić jeszcze wejście na Gierlach, jakiego dokonali w 1909 r. słynni taternicy węgierscy, bracia Gyula i Roman Komarniccy. Przeszli oni olbrzymi, podcięty w dole żleb, przecinający całą płn.-zach. ścianę Zadniego Gierlacha. Fakt jest o tyle godny wzmianki, że ta droga na Gierlach zaliczała się wówczas do jednych z najdłuższych przejść w Tatrach.
Zaznaczające się w dalszych coraz wyraźniej poszukiwanie problemów ścianowych, dróg otwartych, nie chowających się w żlebach czy kominach, zaowocowało pokonywaniem kolejnych połaci ścian masywu (piękne drogi na wschodniej ścianie, takich jak prowadząca lewą połacią ciany droga J. Gnojka i W. Stanisławskiego, lub droga W. Birkenmajera i tow. wiodąca prawą depresją; również np. droga J. Sawickiego na ścianie płd.-zach.), kontynuowanym w latach powojennych.
W historii każdej góry liczą się przede wszystkim dwa wydarzenia: pierwsze wejście i pierwsze wejście zimowe. Aktorami tego drugiego wydarzenia byli Johann Franz, Martin Spitzkopf starszy, Klemens Bachleda oraz taternicy - Oskar Jordan i Janusz Chmielowski. W styczniu 1905 roku wyruszyli ze Smokowca i po dwóch noclegach w śląskim Domu w dolinie Wielickiej zaatakowali Żleb Karczmarza. Związani jedwabną liną, rąbiąc stopnie w twardym, zlodowaciałym śniegu, po czterech godzinach od wyjścia ze schroniska stanęli na Lawiniastej Przełączce. Dalsza droga powiodła ich trawersem grani na szczyt, na którym stanęli około 1.30. Po zejściu Batyżowieckim Żlebem, grupa zeszła do schroniska. Niedługo potem Chmielowski napisał w Roczniku Węgierskiego Towarzystwa Karpackiego: "Nie da się zaprzeczyć, że uczucie wielkiego zadowolenia nas ogarnęło, nie tylko dlatego, żeśmy cało z tej wyprawy wrócili, ale zadowolenia także i z siebie, żeśmy tak wielkim trudnościom i niebezpieczeństwom sprostali".

3. NIE ZAWSZE NAZYWANO GO GIERLACHEM

Jak ten szczyt się nazywa? Wydawało by się, że to oczywiste: przecież Gierlach! Sprawę nazewnictwa komplikuje jednak kilka faktów. Po pierwsze, podnóża tej góry zamieszkiwane były od dawna (na pewno od XIII wieku) przez kilka narodowości, z których każda tworzyła swoją nazwę ludową. Po drugie, nazwy te były zapisywane przez kronikarzy, kartografów, podróżników i badaczy nie zawsze rzetelnie; często je przekręcano i mylono z nazwami innych obiektów. Po trzecie wreszcie, od XIX wieku zdarzały się co pewien czas próby urzędowego lub umownego przemianowywania Szczytu. Jak zatem powinniśmy go nazywać?
Według zgodnej opinii współczesnych językoznawców, nazwa naszego szczytu pochodzi od leżącej u podnóża wsi Gerlachov, a ta z kolei swoje miano odziedziczyła po ojcu założycieli wsi, komesie Gerlachu ze Spiskiej Soboty. Imię Gerlach, pochodzenia niemieckiego, było popularne wśród osadników przybywających na teren Górnych Węgier (dzisiejszej Słowacji), a zwłaszcza Spisza, w XIII wieku.
Tutaj pojawia się wspomniany wcześniej problem: wielonarodowość Podtatrza. Otóż trzeba pamiętać, że aż do czasów ostatniej wojny duża część Spisza zamieszkana była przez rdzenną ludność pochodzenia niemieckiego. Oni to, tak zwani Niemcy spiscy, zakładali dużą część osad na tym terenie, wykształcili specyficzne zwyczaje i gwarę.
Zamieszkujący Gerlachov Spiszacy nazywali swą miejscowość Gerlsdorf, stąd i szczyt wznoszący się w pobliżu nazwali Gerlsdorfer Spitze (po polsku powiedzielibyśmy: Gierlachowski Szczyt). Słowackim tłumaczeniem tej nazwy jest: Gerlachovsky Stit i z taką nazwą najczęściej spotykamy się teraz na Słowacji.
W dawniejszych przewodnikach często można znaleźć dosyć pokraczną nazwę "Garłuch". Niektórzy XIX-wieczni turyści i autorzy przewodników propagowali ją uznając, że jest ona nazwa staropolską, wywodzącą się od słowa "gardło", gdy tymczasem była jedynie zniekształceniem słowa "Gerlach". Ktoś może zapyta: co ma wspólnego gardło z tatrzańską górą? Zakopiańscy górale, którzy zapuszczali się na południowe stoki Tatr dopatrywali się podobieństwa między wspomnianym już charakterystycznym kotłem wcinającym się w południowe stoki masywu a gardłem właśnie. Od tego kotła zresztą wywodzi się błędna nazwa Gierlachu, wprowadzona przez kartografów w XIX wieku - Kotłowy Szczyt (po słowacku Kotel lub Na Kotlu, po niemiecku Kesselspitze od kessel - kocioł). Pamiątką po niej jest Kotlovy Stit - słowackie określenie Małego Gierlachu.
Osobną sprawą są nazewnicze wybryki różnego rodzaju ideowców i "uniżonych sług" systemu. Jedną z pierwszych takich "twórczych prób" była zmiana nazwy Gierlachu na Szczyt Franciszka Józefa a właściwie Ferenc Jozsef csucs, gdyż powstała po węgierskiej stronie Tatr, a jej autorką i propagatorką była znana skądinąd taterniczka Terez Egenhoffer. Innym, także spektakularnym wydarzeniem w nazewniczej historii Szczytu było przemianowanie go 21.12.1949 r. na szczyt Stalina. "A najwyższy szczyt Tatr Wysokich nie nosi już imienia feudalnego magnata Gerlacha. Wyzwolony lud czechosłowacki nadał mu nową nazwę; nazwę geniusza ludzkości, który zapewnił nam świetlaną przyszłość. Najwyższy szczyt Tatr Wysokich i całych Karpat - to Szczyt Stalina. Oto trzy górskie filary, symbole nowego socjalistycznego świata: karpacki Szczyt Stalina, Wierch Stalina na Bałkanach oraz Pik Stalina - najwyższe wzniesienie radzieckiego Pamiru." - tak oto przedstawiała to wiekopomne wydarzenie czeska publikacja z lat 50.
Na koniec wypadałoby przypomnieć, że według purystów językowych nieprawidłowa jest często używana polska nazwa Gerlach; powinno się mówić "Gierlach" a nie Gerlach, tak jak mówimy "Gienek" a nie "Genek", lub "Giewont" a nie "Gewont".

4. CZYM PRZYOZDABIANO SZCZYT ?

Oprócz zwykłego metalowego znaku, oznaczającego punkt wysokościowy 2654,3 m. npm, na wierzchołku Gierlacha stoi obecnie 1,5-metrowy metalowy krzyż, ustawiony 29 sierpnia 1997 r., w 53 rocznicę Słowackiego Powstania Narodowego, przez słowackich ratowników i przewodników. Nie jest to jedyny obcy element stojący tam na przestrzeni ostatnich stu lat.

Na szczycie Gierlacha © A. Miśkiewicz

Na szczycie Gierlacha © A. Miśkiewicz

Pierwszą ze znanych "ozdób szczytowych" była pamiątkowa tablica umocowana 17 sierpnia 1896 r. Upamiętniała ona 1000-lecie królestwa Węgier. Tablica o wymiarach 80/60/8 cm i ciężarze 150 kilogramów, wykonana z ciemnego diorytu, przedstawiała herb Węgier i odpowiedni napis w języku węgierskim. Uroczystość odsłonięcia tablicy odbyła się dzień później, bowiem 18 sierpnia był dniem urodzin cesarza. Tego samego dnia w śląskim Schronisku delegaci MKE (Węgierskiego Towarzystwa Karpackiego) uchwalili zmianę nazwy szczytu na Ferenc Jozsef csucs. Około rok później umocowano na wierzchołku drugą tablicę, nieco mniejszą, z nową nazwą szczytu. Nie utrzymała się ona jednak długo, bo już we wrześniu 1900 roku Kazimierz Brzozowski, Stanisław Eliasz-Radzikowski, Klimek Bachleda i Jędrzej Obrochta zrzucili ją w przepaść, do doliny Batyżowieckiej. Większą tablicę rozbito i również zrzucono w lipcu 1920 r.
Po utworzeniu państwa czechosłowackiego, w sierpniu 1923 roku oddział Klubu Czechosłowackich Turystów z Nowej Wsi Spiskiej umieścił na wierzchołku metalową flagę czechosłowacką o powierzchni 2 metrów kwadratowych, na 5-metrowym drągu żelaznym. W uroczystości odsłonięcia flagi brało udział 203 osoby. W rok później flaga, podobnie jak jej węgierska poprzedniczka została unicestwiona.
W maju 1950 r. czechosłowaccy taternicy, w morderczym wysiłku, wnieśli na szczyt 46-kilogramową tablicę metalową na pamiątkę jego przemianowania na Stalinov Stit. Również i tę tablicę niebawem zniszczyli inni taternicy.


Krzysztof Stankowicz i Michał Ronikier