Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Zasady taternictwa

W tym numerze GGI zaczynamy zamieszczanie wybranych fragmentów "Zasad taternictwa" Zygmunta Klemensiewicza. Jest to epokowe dzieło w polskiej literaturze górskiej - pierwszy polski podręcznik taternictwa. Został wydany we Lwowie, w 1913 r. Niewielkiego formatu książka, z sylwetką Ostrego Szczytu na okładce, zawiera dwanaście rozdziałów, obejmujących wszystkie aspekty taternictwa - od definicji samego pojęcia i krótkiego wykładu historii, przez wszystkie praktyczne aspekty wycieczek tatrzańskich, po rozważania dotyczące kultury i etyki taternictwa.
Biorąc pod uwagę panujący obecnie okres wakacyjnych wędrówek, zaczynamy od rozdziału poświęconego ekwipunkowi górskiemu. Dzisiejszego czytelnika niektóre fragmenty na pewno rozrzewnią i rozbawią, ale trzeba pamiętać że na owe czasy był to bardzo aktualny i wynikający z dużego doświadczenia obraz przygotowania do górskich wędrówek.

UBRANIE, UZBROJENIE, ŻYWNOŚĆ.

Nie tak jeszcze dawno koryfeusze taternictwa polecali na wycieczki zwyczajne znoszone ubranie, które się chce do reszty zedrzeć i takież obuwie, a prócz ciupagi i serdaka żadnych szczególniejszych przyborów taternik wówczas nie używał. Tymczasem doświadczenie wielokrotnie wykazało, że niewłaściwa odzież, lub liche uzbrojenie, bardzo często się stają przyczyną nieszczęśliwych wypadków i nowoczesny taternik słusznie przywiązuje wielką wagę do tych spraw.
Odzież powinna być ciepła, lekka, w miarę przewiewna, wygodna i o ile możności trwała. Ten ostatni przymiot pozostaje również w łączności z pewną dozą wymagań estetycznych. Ostatecznie niema jednego powodu, dla którego by taternik obowiązany był z reguły wyglądać jak obszarpaniec lub dziwadło.
Ubranie zwierzchnie składa się z kurtki i spodni. Kurtka powinna być zrobiona z lodenu lub szewiotu (w każdym razie materyału wełnianego) średniej grubości, tak aby sprostała zmianom temperatury. Można ją wtedy nosić o każdej porze roku. Barwa zbyt ciemna grzeje w słońcu. Kurtki z manchestru są bardzo trwałe, ale ciężkie i łatwo przemakalne; materye włochate prędko się niszczą i nabijają śniegiem. Najlepsze są wyroby gęste, gdyż chronią lepiej od wiatru i są trwalsze. Podszewka najodpowiedniejsza cienka wełniana. Krój - zależnie od upodobania - marynarki jedno lub dwurzędowej, albo t. zw. angielskiej sportowej kurtki. Kołnierz powinien być wykładany i tak urządzony, by go można było postawić i zapiąć pod szyją lub znowu otworzyć - zależnie od pogody. Podobnież rękawy powinny się dać zapiąć szczelnie koło przegubu. Kurtka niech będzie na tyle obszerna, ażeby można nosić coś pod nią bez tamowania ruchów, nie powinna jednak u dołu zbyt od ciała odstawać a już w żadnym razie tworzyć t. zw. klosza. Nie powinna być również zakrótka; aby uniknąć zaczepiania o skały przy schodzeniu tyłem, wystarczy kazać ją u dołu rozkroić podobnie, jak się to robi u zwykłej marynarki. Kieszeni odpowiednia ilość: wewnątrz, na piersi, dwie prostokątne, nie schodzące jednak za nizko, gdyż inaczej włożone w nie przedmioty przeszkadzają w podnoszeniu kolan; dwie kieszenie z wierzchu u dołu, u góry dwie mniejsze, pod prawą z nich mała kieszonka na kompas. Polecić możemy umieszczenie w podszewce z tyłu, w miejscu odpowiadającemu wygięciu grzbietu, dużej kieszeni. Można w niej nosić nieco prowiantu, aparat fotograficzny lub płaszcz nieprzemakalny, jeśli się worek zostawia na dole. Wszystkie kieszenie muszą być zapinane na guziki. Do ćwiczeń we wspinaniu się, na wycieczki krótkie w dni gorące i jako rezerwa do przebrania się w schronisku, używane są proste kurtki z niebieskiego samodziału, bardzo tanie i trwałe.
Kamize1ki sukienne nie przedstawiają zbytnich korzyści. Lepiej brać zamiast nich lekkie i ciepłe kamizelki z wełny wielbłądziej; zastępują one w zupełności niepraktyczne sweatery. Skórzane kamizelki są bardzo lekkie i ciepłe, lecz, z powodu zupełnej nieprzewiewności - podczas ruchu - niezdrowe i nieprzyjemne. Jedynie chyba w razie nieprzewidzianego biwaku oddać mogą przysługę.
Spodnie narażone są w daleko większym stopniu na zniszczenie, niż kurtka i powinny być do wycieczek skalnych zrobione z możliwie trwałych materyałów, t. zw. sukna skórzanego, manchestru lub struksu (prążkowana materya, używana na spodnie do konnej jazdy). Do śniegu daleko lepsze są spodnie z grubego szewiotu lub struksu. Długie spodnie używane są tylko w narciarstwie, zresztą zostały zarzucone jako niepraktyczne. Miejsce ich zastąpiły krótkie, dość wolne, spięte poniżej kolan na pasek lub rzemyczek (guziki łatwo się przy wspinaniu odrywają). Powinny być spodnie na tyle długie i wolne, zwłaszcza w kolanach, aby nogę można było swobodnie zginać i wysoko stawiać. Rozpięte pod kolanem opadać mają do potowy golenia. Krój taki jak do jazdy konnej nie nadaje się do turystyki z wielu względów. Na siedzenie dobrze jest dać podwójną warstwę materyi, natomiast obkładanie skórą (podobnie jak i noszenie całych spodni ze skóry) nie jest ani hygieniczne, ani praktyczne, przynajmniej w Tatrach, gdyż skóra łatwo moknie i schnie niezmiernie powoli. Oprócz zwykle w spodniach umieszczanych kieszeni (do zapinania), wygodnie jest mieć wązką kieszonkę wzdłuż szwu bocznego z tylu, przeznaczoną na hak z pierścieniem, i ewentualnie małą z przodu na zegarek. Do przebrania się w schronisku i w upalne dni do łatwych wędrówek, polecić można krótkie, u dołu otwarte, spodeńki z lekkiego nankinu lub trykotu do prania. Do przytrzymywania spodni używa się wedle upodobania szelek lub paska (z kieszonką na zegarek). Spodnie mogą być także tak zrobione, że trzymają się bez niczego.
Głowę okrywa w lecie nie za ciężka czapka z daszkiem t. zw. sportowa, lekki kapelusz pilśniowy lub sukienny beret. W zimie potrzebna jest grubsza czapka sukienna do spuszczania na uszy i kark. Włóczkowe czapki są zanadto przewiewne.
Bie1izna wełniana najlepiej chroni od zmian temperatury i wilgotności, kto ma jednak wrażliwą skórę, musi nosić półwełnianą. Znakomite są też wyrabiane w ostatnich czasach porowate materye niciane i bawełniane. W żadnym jednak razie nie należy używać koszul zwykłych lnianych lub jedwabnych. Koszula musi być oczywiście miękka z takimże wykładano-stojącym kołnierzem (ewent. do przypinania), kalesony w lecie krótkie, w zimie długie. Kto się silnie poci, dobrze zrobi podwdziewając cienką koszulkę siatkową.
Na łydki wdziewają turyści przeważnie nago1ennice z grubej (nieodtłuszczonej) wełny, przytrzymywane pod kolanami z pomocą podwiązek dostatecznie wolnych, aby nie tamowały obiegu krwi (najzdrowszy jest system używany przez panie). Inni używają opasek sukiennych, praktycznych zwłaszcza na rozmiękłym śniegu. W zwykłych warunkach zapobiegają już krótkie opaski na przegubie nogi dostatecznie wciskaniu się śniegu do butów.
Obuwie sznurowane, ręcznej roboty, z wołowej skóry sporządzone (cielęca jest miększa, ale mniej trwała), można - ale tylko wtedy, gdy jest umiejętnie zrobione - nosić latami.Buty podkutePodeszwa liczy 1 1/2 cm grubości. Cholewki zaś nie powinny sięgać wyżej, niż 2 cm ponad kostkę; w celu zagrodzenia drogi drobnym kamykom do wnętrza buta, obszywa się górny brzeg cholewki sukiennym paskiem dwucentymetrowej szerokości. Szew główny powinien znajdować się nie z tyłu, lecz z boku cholewki. Język z miękkiej skóry zrobiony, przyszyty ma być szczelnie z obu stron, nietylko u dołu. Zapobiega się w ten sposób wciskaniu się wody i kamieni. Pięty chroni gruba kapka, na niej naszywa się jeszcze często mały kawałek grubej skóry dla podtrzymania strzemionka raków. Obcasów niema, lub są bardzo nizkie (najwyżej 1 cm). Podeszwa powinna wystawać nieco z boków i być z przodu w miarę zaokrąglona. Zbyt szerokie i tępe z przodu podeszwy przeszkadzają we wspinaniu się po drobnych stopniach. Do podkucia używa się specyalnych gwoździ tak długich, aby przechodziły na wylot przez podeszwę i dały się nazewnątrz zagiąć. Wbija się je wzdłuż krawędzi, na obcasie i pod palcami jeden przy drugim, zaś na reszcie w odstępach po dwa. Środek podeszwy nabija się krótszymi gwoździami. Miarę bierze się z obciążonej stopy w grubej skarpetce. W piętach powinny buty w miarę przylegać, zaś palcom zostawiać swobodną przestrzeń do zgięcia i ruchu. Obuwie używane do nart zaopatruje się wewnątrz sztywnemi kapkami. Od czasu do czasu, zwłaszcza w razie przemoczenia, trzeba buty smarować. W handlu znajduje się cały szereg preparatów mniej więcej równie dobrze się nadających do tego celu. Utrzymują niektórzy, że smarowanie wyłącznie płynnymi środkami zwiększa pory a temsamem przemakalność skóry i radzą używać na zmianę tłuszczów stałych n. p. wosku z terpentyną. Od siebie polecić mogę mieszaninę 1 części parafiny, 2 wazeliny i 2 benzyny lub nafty. Dobrze i często, lecz nie za często, smarowane obuwie jest dość nieprzemakalne, zwłaszcza jeśli szwy zalane są smołą. Jednakże nie należy na tem zbytnio polegać, gdyż i tak największa ilość wody dostaje się do butów z góry n. p. z mokrych nagolenników. Buty, zwłaszcza podkute, palą się z podziwienia godną łatwością, podobnie jak i rzeczy wełniane i niebezpiecznie jest suszyć je na blasze pieca, jak to czyni często służba w schroniskach. W celu szybkiego osuszenia daleko jest lepiej wypchać je papierem, sianem lub owsem, które to ciała wciągają wilgoć. Nieużywane obuwie należy posmarować i przechowywać owinięte w papier. Biorąc pierwszy raz nowe, lub dłuższy czas nieużywane buty, wstawia się je przedtem na parę godzin do płytkiej wody, aby podeszwy namokly, gdyż ze suchych wypadają łatwo gwoździe. Napuszczanie podeszew pokostem zwiększa ich trwałość, nie należy tego jednak czynić z miękkiemi częściami buta lub rzemieniami.
Użycie ciężkich i twardych butów górskich wymaga zabezpieczenia nogi od otarcia i nagniecenia. Uzyskuje się to przez użycie grubych skarpetek z wełny, najlepiej nieodtłuszczonej, w których bynajmniej nie jest tak gorąco, nawet w lecie, jak się to niewtajemniczonym wydaje. Pod nie zawdziewa się wprost na nogę cienkie skarpetki z bawełny. W zimie można dla ciepła wdziać i dwie pary grubych skarpetek, jeżeli tylko wielkość butów na to pozwala. Zbyt wolne buty można wypełnić wkładkami asbestowemi lub "loofah".
Do ochrony przed deszczem, wiatrem i zimnem służą płaszczepe1eryny. Materye lodenowe są przyjemne w noszeniu, mają jednakże zbyt wiele wad.
Przedewszystkiem ich tak zwana nieprzemakalność jest tylko względna, gdyż przy dłuższym deszczu przepuszczają wodę tak jak każda inna wełniana materya, zwłaszcza gdy są starsze. Nadto już w stanie suchym są dość ciężkie (płaszcz z cienkiego, najlepszego lodenu waży 1 -1 1/2 kg), cóż dopiero, gdy namokną i ciężar ich wzrośnie kilkakrotnie, schną zaś bardzo powoli. Dlatego dziś używają turyści powszechnie lekkich nieprzemaka1nych materyj. Robi się je z podkładu wełnianego, lnianego, bawełnianego lub jedwabnego rozmaitej grubości, powleczonego lub napuszczonego gumą albo żywicą. Cena ich i waga jest dość rozmaita, również jak i trwałość.
Do materyj gumowych należą t. zw. gumy angielskie, makintosh, dalej batysty : "Gloria", "Alpina", batyst Mosetiga i inne. Cechą ich wspólną jest stosunkowo mała trwałość. Wytrzymują bowiem - zwłaszcza cieńsze gatunki, nie więcej jak 3 lata, choćby się ich nawet mało używało. Pod tym względem lepsze są materye impregnowane żywicami. Z nich najtańszy - batyst Billroth'a grzeszy zbytnią kruchością; lepsze lecz droższe, są delikatniejsze gatunki jak batyst "japoński", t. zw. "Regenhaut" etc. Wspólną cechą obu powyższych rodzajów materyj nieprzemakalnych jest zupełna nieprzepuszczalność dla wody i nieprzewiewność. Temsamem stanowią one doskonałą ochronę również przed zimnem i wiatrem, lecz w chodzie grzeją zbytnio. Dalszą zaletą jest ich lekkość (300 - 700 gramów na płaszcz), a że mokną tylko powierzchownie, więc i schną bardzo szybko. Ponadto posiadają małą objętość, okrycia z cieńszych gatunków dadzą się bowiem złożone nosić w kieszeni. Lepsze wyroby są na podarcie bardzo wytrzymałe, natomiast szkodzi gumowym ciepło i światło słoneczne, a żywiczne sztywnieją i kruszeją już przy kilku stopniach mrozu. Wspomnieć należy tutaj wreszcie o grubszych i cięższych znacznie materyałach impregnowanych, których używa się głównie na worki, namioty, worki do spania etc. Można z nich sporządzać również ubrania nieprzemakalne trwałe bardzo, lecz znacznie cięższe.
Co do formy odzienia zwierzchniego, to peleryna jest mniej praktyczna, tamuje bowiem ruchy rąk. Lepsze są płaszcze z rękawami, tak wolne, że można pod nimi nosić nawet dobrze wypchany wór, a sięgające nieco po niżej kolan. Rękawy i kołnierz powinny mieć guziki do szczelnego zapięcia, kaptur zaś urządzenie do ściągania lub przytrzymywania na czole, gdyż inaczej będzie go wiatr łatwo zdzierał z głowy, W płaszczach takich można nawet robić niezbyt trudne wspinaczki, jeśli się je w pasie podwinie za linę, pasek, lub zawiązany w tym celu sznur. Przy nizkiej temperaturze powietrza pokrywają się ubrania nieprzemakalne od wnętrza wilgocią parującą z ciała, obfitą zwłaszcza podczas ruchu a warstwa ciepłego i wilgotnego powietrza między ubraniem a okryciem wywołuje uczucie duszności, dlatego trzeba podczas ruchu o ile możności ułatwić przewiew przez częściowe otwarcie na piersiach itp. Nawet z najdłuższych płaszczów ścieka w chodzie część wody na kolana i gol nie, zwłaszcza podczas wiatru lub pochodu w trawach lub kosówce. Nie chcąc w takich razach zamoczyć nóg, używa się szerokich nogawic, sporządzonych z jednego z wyżej wymienionych nieprzemakalnych materyałów. Wdziewa się je na każdą nogę osobno i przytrzymuje u góry z pomocą guzików u spodni, lub paska a u dołu obwiązuje tasiemką.
W połączeniu z nieprzewiewnymi płaszczami lub kurtkami, oddają takie spodnie również usługi na wycieczkach zimowych, jako osłona przed wichrem.
W chłodniejszej porze roku trzeba mieć ze sobą kominiarkę wełnianą dla ochrony uszu i twarzy i takież rękawice (o ile się niema odpowiedniej czapki).
Do wspinania się po skałach potrzebne są rękawice z palcami, zresztą lepsze - bo cieplejsze są dwudzielne napięstniki, sięgające po łokcie. W zimie trzeba mieć 2 pary rękawic tak dobranych, aby jedną można na drugą w razie potrzeby zawdziać. Przy wielkich mrozach z wichrem oddają dobre usługi rękawice z płótna nieprzemakalnego, zawdziewane na wełniane. Często i w lecie, w niepogodę lub po młodym śniegu, przydadzą się rękawice a czasem i kominiarka. W potrzebie zastąpić można kominiarkę kapturem od peleryny, stosownie przewiązanym, lub chustką do nosa a rękawice rezerwowemi skarpetkami. Strój pań powinien się w swym składzie zbliżać o ile możności do męskiego. W szczególności konieczne jest na wycieczkach trudniejszych użycie spodni, które i w łatwiejszym terenie znacznie są wygodniejsze od najkrótszych choćby spódniczek. Krój ich nie powinien być za wązki ani znów z drugiej strony przypominać tureckich szarawarów. W pobliżu siedzib ludzkich, w schroniskach i w dolinie, wdziewają panie jednakże lekkie, swobodne spódniczki, które noszone pozatem we worku mogą służyć jako rezerwa lub do okrycia w razie biwaku. Miejsce koszuli flanelowej zajmuje takaż bluzka a kurtka zbliża się krojem do krótkiego żakietu kostyumowego. Nietrzeba chyba dodawać, że noszenie w górach gorsetów, wysokich obcasów z korkami, batystowych bluzek i strojnych kapeluszy, jest niedopuszczalne, podobnie jak u mężczyzn długie surduty i twarde kapelusze. Pomijając już niehygieniczność tych przyborów trzeba pamiętać, że tak ubrane osoby sprawiają wrażenie komiczne, a nawet wprost odrażające ilekroć, a zdarza się to z reguły, trudy wycieczki i złośliwa aura w niwecz obrócą kunsztowne zabiegi toaletowe.
Ludzie z dolin mają zwykle przesadne wyobrażenie o srogości klimatu górskiego i ubierają się zbyt ciepło, w czem i wielu taterników grzeszy. Należy się przeciwnie trzymać zasady, by nie mieć n a sobie więcej niż koniecznie potrzeba a za to jak najwięcej przy sobie. Często nawet w zimie jest na słońcu tak ciepło, że można wspinać się w koszuli, bez rękawic i czapki. W normalnych warunkach t. j. w chłodne dni letnie i w cieplejsze zimowe, ubranie taternika w ruchu powinno się składać z pojedynczej bielizny, spodni i kurtki (ewent. rozpiętej). W dni upalne zdejmuje się kurtkę a nakrycie głowy może wogóle przez większą część wycieczki spoczywać we worku. Natomiast, jeśli odpoczynek trwa dłużej niż 5 minut, trzeba wdziać coś ponad to, co się miało na sobie w ruchu, n. p. kamizelkę wełnianą. W razie ciepłego deszczu zawdziewa się płaszcz (nogawice), nie zapinając się szczelnie. Przeciwnie w razie mroźnego wichru zapina się rękawy i kołnierz możliwie szczelnie i osłania uszy. Wreszcie przy biwakach a także dłuższych odpoczynkach w zimie, zachodzi potrzeba zawdziania wszystkiego, co się ma w rezerwie. W razie braku nieprzemakalnego ubrania stanowić może pewną ochronę przed wiatrem i zimnem (ale nie wilgocią) papier, który się umieszcza pod ubraniem, zwłaszcza na plecach i piersiach. Dobrze jest w tym celu zabierać zawsze kilka gazet. Zapas bie1izny na wycieczki kilkudniowe składa się z drugiej koszuli, używanej na noc i w razie biwaku, drugiej pary skarpetek i kilku chustek do nosa.
Dobrze ubrany turysta może się bez szwanku opierać nawet silnym mrozom i burzom, natomiast niedostateczne okrycie i spowodowane niem przeziębnjęcie, osłabia siły i przedsiębiorczość, niepozwalając na przeprowadzenie zamierzonej wycieczki a co gorsza może się nawet stać - przy niepomyślnych okolicznościach - przyczyną katastrofy.
Główną częścią uzbrojenia turysty jest worek turystyczny (powstała w ostatnich czasach nazwa "plecak" jest obrzydliwym dziwolągiem bez żadnego uzasadnienia).Worek Jest to jeden z najdoskonalszych przyborów turystycznych, dlatego wszelkie próby zastąpienia go czyto tornistrem, czy torbą noszoną u pasa, są niepotrzebnym i poronionym wymysłem. Worek robi się z płótna impregnowanego, niezbyt ciężkiego. Znajdujące się w handlu gatunki są dostatecznie nieprzemakalne, tak że niema worek. potrzeby podszywania wnętrza gumową materyą, która tamuje przepływ powietrza i tem szkodliwie działa na stan przechowywanych we worku zapasów żywności. Wymiar worka używanego do trudniejszych wycieczek skalnych nie powinien przekraczać 60x60 cm. Kto zatem wybiera się na dłuższy pobyt w górach, musi się zaopatrzyć w drugi większy, który można zostawiać z niepotrzebnemi chwilowo rzeczami po schroniskach. Zewnątrz worka znajdują się zwykle 1 lub 2 kieszenie do przechowywania map, latarki, apteczki i t. p., wewnątrz zaś od strony pleców - jedna duża kieszeń na bieliznę zapasową, płaszcz i inne miękkie rzeczy, które w ten sposób ochraniają grzbiet od zetknięcia z twardymi i kanciastymi przedmiotami. U góry ściąga się worek zapomocą grubszego sznurka, którego stan należy często poddawać gruntownej rewizyi. Węzeł można zamknąć zapomocą stosownej kłódki, czego nie należy zaniedbać, jeśli się worek przesyła, lub zostawia w schronisku. Nosi się worek na barkach z pomocą miękkich rzemieni, których szerokość w miejscu, gdzie spoczywają na ciele, nie powinna być mniejsza, niż 5 cm. Kto ma cieńsze rzemienie, może sobie dopomódz przyszyciem podkładek z filcu centymetrowej grubości, jakiego dostanie u rymarza. źle jest, jeśli rzemienie są u góry połączone z workiem jedynie zapomocą sznura ściągającego, gdyż w razie przetarcia się tegoż, cała zawartość worka w jednej chwili wysypuje się na zewnątrz. Unika się tego przymocowując rzemienie do stalowego pierścienia, który zapomocą dużego płatu skóry przyszyty jest trwale do górnej części ściany worka. Na zewnętrznej ścianie worka umieszcza się oprócz kieszeni jeszcze: u góry z boku kółko do przyczepiania manierki, z boków w połowie wysokości 2 rzemyki do noszenia płaszcza lodenowego lub liny, u góry między kieszeniami i na dole z obu stron pod niemi trzy t. zw. karabinki do przypięcia raków. Wszystko inne powinno się znajdować wewnątrz; turysta noszący kubki, latarki i t. p. "łapki na myszy" nazewnątrz wywołuje komiczne wrażenie, pomijając już, że łatwo może te przedmioty zgubić lub uszkodzić.
Jako laski używają taternicy oddawna swojskiej ciupagi a od lat kilku również przyjętego z zachodu czekana; natomiast nie ma u nas zwolenników wysoki kij alpejski.
Ciupaga składa się ze stalowej siekiery o ściętej ukośnie głowni i pięknie wygiętem ostrzu, osadzonej na toporzysku; waży 1/2 do 1 kg. Tak zwana rąbanica różni się tem, że ma głownię prosto ściętą i wązkie proste ostrze. Toporzysko ciupagi, czy rąbanicy, z jesionu, ma długość około 80 cm, 4-5 cm szerokości i jest u dołu zaopatrzone okuciem i kolcem.Rąbanica oraz ciupaga Do rąbania stupajów w śniegu a zwłaszcza lodzie, ciupaga jest zupełnie odpowiednia, w niektórych razach może nawet lepsza niż czekan, zaś podczas noclegów - przy ognisku, oddaje wielkie usługi.
Czekan natomiast jest bez porównania lepszy do zabezpieczania się na stokach trawiastych i śnieżnych a także wygodniejszy w schodzeniu dla swej długości. Głowa czekana składa się z łopatki na 5 - 6 cm szerokiej a 8 - 11 cm długiej i dzióba o długości 14 - 16 cm.Czekan Jesionowe toporzysko czekana, owalne w przekroju, umocowane jest przy pomocy piór stalowych wyrastających z głowy i miedzianych (nie żelaznych) nitów. U dołu okucie z rury żelaznej 10 - centymetrowej długości i silny czworograniasty stalowy kolec, nie połączony z okuciem. Wysokość czekana waha się od 100 do 130 cm. Krótsze lepsze są do rąbania, dłuższe na skalach i w zimie do nart. Waga odpowiednia do wycieczek skalnych 1 - 1 1/2 kg.
Środek ciężkości czekana, który ma dobry rozmach, leży w odległości 32-37 cm od głowy. Dobre czekany są drogie, bowiem pióra i głownia muszą być wykute z jednego kawałka stali a dziób w miarę zahartowany, tak by się nie tępił szybko a z drugiej strony nie pękał przy uderzaniu o skałę. Toporzysko tak czekana jak i ciupagi musi mieć słoje równe, możliwie rzadkie i wzdłuż idące, bez sęków. Napuszcza się je od czasu do czasu olejem lnianym. Podczas wspinania wiesza się czekan, czy ciupagę, u przegubu lub łokcia ręki na pętlicy z taśmy parcianej. Ostrze można ochronić przed wyszczerbieniem zapomocą skórzanej pochwy.
Lina jest dla taternika na trudniejszych wycieczkach towarzyszem niezbędnym. Robi się ją prawie wyłącznie z manilli lub włoskich konopi, przez przędzenie maszynowe, plecenie lub skręcanie.Lina przędzona oraz kręcona Jedwabne liny są bardzo mocne i lekkie, jednak nadzwyczaj kosztowne. Obecnie jeszcze najczęściej używane są dla swej lekkości i podatności manillowe liny sztucznie przędzone, jednakże doświadczenia ostatnich czasów wykazały, że wytrzymałość ich jest znacznie mniejsza niż tak samo grubych lin kręconych a zwłaszcza plecionych z włoskich konopi (przytem niesumienni fabrykanci dają bardzo często do wnętrza lin przędzonych lichy materyał!).
Te ostatnie zasługują więc na pierwszeństwo, zaś kręconych na1eży się wystrzegać. Wszystkie gatunki używane są w grubościach 10 - 13 milimetrów. Liny cieńsze są oczywiście lżejsze, lecz mniej trwałe i dają gorsze oparcie dla ręki przy spuszczaniu się, tudzież mniejsze bezpieczeństwo w razie upadku. Wprawdzie wytrzymałość statyczna lin, nawet 10 - milimetrowych, przewyższa kilkakrotnie ciężar człowieka, trzeba jednak pamiętać, że najczęściej przy odpadnięciu od skały następuje gwałtowne szarpnięcie lub zaczepienie o ostrą krawędź. Tem się tłumaczą wypadki zerwania się liny. Cieńszych lin, niż 10 mm, nie należy używać w żadnym razie. Jako normalna przyjęła się u nas długość 30 metrów. Wystarcza ona dla przeważnej części wypraw tatrzańskich, dlatego druga lina używana dla zabezpieczenia przy zjeździe i jako rezerwa, może być krótsza i cieńsza. Z liną trzeba się obchodzić ostrożnie, nie stawać na nią w świeżo podkutych butach lub rakach, nie wlec po piargu i baczyć, by na nią nie spadały kamienie. Po każdej wyprawie, a co pewien czas i w ciągu wycieczki należy linę dokładnie obejrzeć i w razie większego uszkodzenia bezwarunkowo zastąpić nową. Wysłużone liny można, wybrawszy zdrowe kawałki, zużyć na pętle, w żadnym jednak razie nie należy robić, z nich podarunku przewodnikom lub początkującym turystom, jak się to często widzi. Przemoczone liny są ciężkie i sztywne, można tego uniknąć, smarując je na gorąco małą ilością waseliny, nie nasiąkają wtedy tak łatwo wodą.
Do zjazdu na linie używa się pęt1i, które (o ile ich się nie robi ze zdrowych części starych lin), ucina się z konopnego lub manillowego sznura o 7 - 8 mm grubości, albo haków. Te ostatnie składają się z kutego żelaznego gwoździa o długości 12 - 20 cm i przewleczonego przezeń, kutego pierścienia o średnicy 5 cm, a grubości 5 mm. Lżejsze haki bez pierścieni nie przyjęły się w Tatrach jako mniej pewne.Hak Noszenie osobnego młotka do wbijania haków wydaje mi się zbyteczne; wystarcza do tego pierwszy lepszy kamień, dostarczony w razie potrzeby na linie przez towarzysza.
Jednym ze środków technicznych, które dopiero od lat kilku u nas wprowadzono, są buciki z miękką podeszwą, zwane trzewiczkami. Celem ich jest umożliwienie wyczuwania stopą drobnych stopni i nierówności, tudzież zwiększenie na pochyłych, gładkich miejscach tarcia, które przy butach podkutych, zwłaszcza schodzonych, jest już niedostateczne.Trzewiczki Jest kilka rodzajów podeszew, które zadanie powyższe spełniają. Najczęstsze są bezwątpienia plecione, manillowe. Jeszcze lepsze, pod względem trwałości i przyczepności, są podeszwy zeszyte z kilku pokładów grubego sukna (bardzo chwalą w ostatnich czasach trzewiczki wyrobu Kressa w Monachium).
Gumowe chwytają bardzo dobrze granit, lecz są najmniej trwale. Cholewki trzewiczków, zrobione z płótna nieprzemakalnego, mogą być nizkie jak u mesztów, lecz pierwszeństwo oddać trzeba wysokim; przez obłożenie skórą zyskuje się na trwałości. Wielkość powinna być raczej za ciasna, źle jest bowiem, gdy noga przesuwa się w trzewiczku.
Raki uwidocznione są obok. Kute muszą być ze stali, lecz tylko końce kolców mają być zahartowane, inaczej pękają łatwo w chodzie. Najlepsze są z 1 lub 2 zawiasami a z 8 do 10 kolcami. Jeśli ich jest mniej, stąpa się niepewnie, jeśli więcej, zalepiają się łatwo śniegiem (raki systemu Eckensteina nie przedstawiają w tatrzańskich warunkach korzyści).Raki
Raki powinny być zrobione na miarę, lub conajmniej troskliwie dostosowane do podeszwy buta i nieśmią się ruszać na nodze. Znajdujące się z tyłu strzemionko, z drutu lub taśmy żelaznej, wchodzi w zagłębienie pomiędzy piętą, a obcasem, lub też zaczepia o naszytą w tym celu kapkę. Ważne jest dla utrzymania równowagi, aby tylne kolce znajdowały się dokładnie poniżej tylnego końca buta a przednie poniżej palców (tak jak na rycinie). Do przymocowania używa się tasiem konopnych długości 2-3 m, a szerokości 2 cm, które przeciąga się przez kółka tak, aby nie uciskały palców i spina sprzączką z boku na zewnątrz.Umocowanie raków Należy przytem pamiętać, że mokre taśmy ściągają się. Zdejmowanie zamarzniętych raków skostniałymi z zimna palcami należy do najprzykrzejszych rzeczy. Starają się temu w ostatnich latach zapobiedz dostawcy przyborów turystycznych, przez wprowadzanie mniej lub więcej odpowiednich uprzęży, które można "jednym ruchem" przypinać i zrzucać. Zakładania raków trzeba się nauczyć w domu przed wycieczką. Nowe raczki rzuca się silnie na bruk lub kamienną posadzkę. Jeśli się przy tem nie połamią, to można je spokojnie wziąć na wycieczkę. Od czasu do czasu trzeba kolce naostrzyć, co powinno się robić na zimno, na kamieniu szlifierskim. Podobnie dostosowanie raków powinno być zrobione na zimno, by nie zmieniać hartu stali. Nosi się raki na zewnętrznej stronie worka, uczepione zapomocą wspomnianych karabinków. Na kolce nakłada się aluminiowe ochraniacze lub korki. W lecie używa się w Tatrach raków tylko w rzadkich wypadkach.
Karple są to siatki sznurowe, opięte na owalnych obręczach jesionowych, które przymocowuje się pod stopami, by uniknąć zapadania się w śniegu. Należycie spełniają one swe zadanie tylko przy zbitym, w miarę miękkim śniegu, wskutek czego używa się ich głównie na wiosnę, rzadziej w zimie. W ostatnich czasach wobec wprowadzenia nart do turystyki, karple prawie zupełnie wyszły z użycia.
Narty stały się - wyjąwszy szczególne warunki śniegowe - koniecznym środkiem pomocniczym na wycieczkach zimowych. Do tego celu wybiera się je niezbyt długie: 180 -200 cm, możliwie 1ekkie i zaopatrza ze względu na stromość terenu w uprząż sztywną. W ostatnich czasach polecają narty składane, które można nosić przyczepione do worka jak karple. Foki lub węźlice oddają usługi bardzo dobre (siatki z grubego sznurka do zakładania na narty, używane w Zakopanem).
Zamiast kija używa się na wycieczkach tatrzańskich zwykle czekana, którego dziób i łopatkę trzeba, dla bezpieczeństwa przy ewentualnych upadkach, okręcić pasem do noszenia nart, lub paskami sukna (pochwa skórzana nie jest wystarczającą ochroną). W handlu znajdują się również czekany z głową do odkręcania; zdania co do ich użyteczności są bardzo podzielone. W ostatnich czasach używają do wycieczek alpejskich coraz częściej podwójnego kija i krótkiego czekana (system Eckensteina), który można schować do worka.
Kto nie lubi nadprogramowych noclegów pod kamieniem, powinien zawsze nosić ze sobą 1atarkę, nawet jeśli spodziewa się powrócić bardzo wcześnie. Wyrabiają dzisiaj kilka modeli lekkich latarek z blachy aluminiowej lub żelaznej z mikowemi szybkami. Pali się w nich świecami, najlepiej w t. zw. ochraniaczu. Automatycznie otwierające się latarki zasługują stanowczo na pierwszeństwo, jakkolwiek są cięższe. Do zaświecania podczas burzy służą zapałki t. zw. wiatrowe, lub bengalskie. Te ostatnie mogą w danym razie posłużyć dobrze do dawania sygnałów. Latarki acetylenowe nie przyjęły się dotąd, jakkolwiek wyrabiają już lekkie i małe, dla turystów przeznaczone. Coraz więcej natomiast wchodzą w użycie małe latarki e1ektryczne, które w wielu wypadkach oddają nieocenione usługi, jakkolwiek nie mogą jeszcze zastąpić w zupełności latarek ze świecami.
W kompas powinien być zaopatrzony każdy uczestnik wycieczki i to w przyrząd porządny, najmniej 4-centymetrowej średnicy, z podziałką kątową i zatrzymaniem igły. Polecenia godna jest busola Bezard'a. Nosić kompas najlepiej w specyalnie na to przeznaczonej kieszonce, uwiązany na dość długim sznurku. Do znaczenia drogi we mgle przydatne są czerwone papierki wymiaru 5 - 15 cm. Ponieważ jednak zostawianie ich jest pewnego rodzaju zaśmiecaniem gór, przeto należy się uciekać do tego środka tylko w razie rzeczywistej potrzeby. W wielu wypadkach te same usługi oddadzą nierażące kopczyki z kamieni.
Bardzo pomaga w orjentowaniu się kieszonkowy aneroid z ruchomą skalą wysokości. Gdyby nie wysoka cena tego przyrządu (50-90 K), należałoby go każdemu polecić. Przy zakupnie trzeba zwrócić baczną uwagę na kompensacyę temperatury wewnętrznej przyrządu, gdyż trafiają się instrumenty nawet z najlepszych fabryk, które pod tym względem wielkie braki okazują. Aneroid ogrzewany przez kilka minut ciepłem ręki, nie powinien zmieniać położenia wskazówki, inaczej jest dla taternika bez wartości (o używaniu aneroidu do pomiarów wysokości pisał R. Kordys w Taterniku 1919 str. 67. Obszerna teorya znajduje się w Podręcznikach geodezyi. Literaturę tego przedmiotu podaje J. Chmielowskiego: Przewodnik po Tatrach, tom I.).
Przydatnym choć bardziej jeszcze kosztownym przyrządem jest lornetka pryzmatyczna. Do potrzeb taternictwa najlepiej nadają się modele lekkie i małe n. p. z 8 krotnem powiększeniem. Zwykłe lornetki a jeszcze bardziej lunety, są bezużytecznym balastem.
Nóż turystyczny służyć musi do wielu celów, z tego względu polecenia godne są noże szwajcarskiej armii, zaopatrzone prócz ostrzy w dłuto, szydło, otwieracz konserw a często jeszcze piłkę, korkociąg i nożyczki.Nóż Przybory do szycia są niezbędne. W małem skórzanem etui, lub aluminiowem pudełku zmieścić można składane nożyczki, nici i igły cieńsze do sukien i grube do butów, rzemieni etc., wełnę do cerowania wełnianych części, wreszcie kilka guzików różnej wielkości i takich że agrafek.
Najlepszym zegarkiem dla taternika jest kieszonkowy budzik. Niektóre gatunki posiadają tarcze i wskazówki z preparatami samoświecącymi, które pozwalają odczytywać godzinę w ciemności.
W każdem towarzystwie powinna się znajdować przynajmniej jedna apteczka, zaopatrzona w plastry (angielski i żywiczny t. zw. przylepiec), watę, gazę, opaski, środki dezynfekcyjne (bardzo wygodny jest nadmanganian potasu), aspirynę i leki żołądkowe. Polecić możemy bardzo lekką i małą apteczkę Dra Dessauera. Nabywać ją można w Austryi tylko w aptekach. Kto nie ma apteczki, niech się zaopatrzy przynajmniej w wojskowy opatrunek (cena 40 h.) i plastry.
Do smarowania nóg trzeba wziąć sa1icy1owy łój. W miesiącach wiosennych łatwo się nabawić oparzenia skóry, t. zw. wyprysku słonecznego, na twarzy od promieni słonecznych odbitych od śniegu. Zapobiega się temu, nacierając twarz maścią lodowcową, ołowiową lub cynkową. Osoby o delikatnej skórze często i w innych porach roku korzystają z tego środka. Zupełnie taksamo ma się rzecz z użyciem oku1arów śniegowych. Kto nie ma osłabionych oczu, nie potrzebuje się uciekać do szkieł czarnych. Wystarczają przeważnie lekko żółte, nie psujące kolorytu krajobrazu. Krótkowzroczni powinni zabierać na wycieczkę szkła zapasowe.
Z kolei zajmiemy się kilku przyborami, których celem jest udogodnienie noclegów. Wprawdzie dzisiaj w Tatrach przeważną ilość wypraw można wygodnie robić, śpiąc w schroniskach, jednakże trafiają się jeszcze zakątki, gdzie można a nawet musi się obozować pod gołem niebem. Nocleg taki sprawia wiele przyjemności, a przy odpowiedniej organizacyi może być nawet dostatecznie wygodny, aby radość z bardzo bezpośredniego obcowania z przyrodą nie była zmącona ujemnemi stronami tego stosunku.
Namioty używane do ekspedycyj egzotycznych niepodzielnie, mniej są w tatrzańskim terenie pożyteczne, ile że ciężar ich jest znaczny. Przytem nie brak w dolinach tatrzańskich koleb, dających doskonałe schronienie przed deszczem. Potrzebniejsza jest ochrona od zimna a tę daje w wyższym stopniu worek do spania. Jest to futerał długości człowieka a półtora metra mniejwięcej obwodu liczący, zamknięty u dołu. U góry doczepiony jest rodzaj kaptura dla osłony głowy. Używają także krótszych worków, w które wchodzi się tylko po pas. Jako materyał polecane są batysty i płótna nieprzemakalne, czasami z podszewką. Zależnie od rodzaju materyału i wielkości waży worek 1/2 - 2 1/2 kg. Poduszka nadymana jest przyjemnym dodatkiem. Niektórzy polecają zabieranie kawałka batystu nieprzemakalnego, wielkości 2 - 3 metrów w kwadrat. Można z niego zrobić, zależnie od potrzeby: namiot, dach, worek do spania, lub nakrycie dla 2-4 osób.
W chłodniejszych porach roku trzeba zabierać siekierę, o ile się nie ma ostrej i silnie osadzonej ciupagi. Siekiera do drzewa ma wązkie ostrze, szeroką głownię i niezbyt krótkie stylisko. W zimie powinno się też mieć ze sobą łopatę, silną, stalową, na krótkiem stylisku (model wojskowy jest bardzo odpowiedni). Służy ona do usuwania śniegu z przed drzwi schronisk, kopania dołów w śniegu na biwaku, a w razie wypadku z lawiną do odkopywania zasypanych.
Nic w tym stopniu nie podlega upodobaniom osobistym taternika, jak właśnie dobór pożywienia, z drugiej jednak strony spełnienie licznych warunków, którym ono odpowiadać powinno, wymaga znacznego obeznania się z przedmiotem; nie od rzeczy będzie więc podać tutaj szereg polecenia godnych pokarmów, który każdy może odpowiednio do swego smaku zmodyfikować. Zasadą jest bowiem, aby pożywienie było, przy jak najmniejszej wadze, nie tylko możliwie zdrowe, posilne i łatwe do przyrządzenia, lecz i trwale smaczne. Inaczej przy braku łaknienia jaki często - zwłaszcza u osób nerwowych - przy zmęczeniu występuje, nie będzie można niczego przełknąć. Wprawdzie większa część Tatr Wysokich znajduje się w obrębie zaopatrzonych schronisk, w lecie więc rzadko się jest skazanym wyłącznie na zapasy workowe, jednakże robiąc wycieczki w odleglejsze zakątki lub poza sezonem, musi się wszystko ze sobą zabrać.
Podczas gdy dawniej podstawą pożywienia turystycznego były różne rodzaje mięsa i alkoholów, to podany tutaj jadłospis uwzględnia fakt, że od lat kilkunastu zarówno lekarze jak i szersze koła ludności zmieniają swe zapatrywania na wartość pokarmów, w kierunku ograniczenia spożywania mięsa i alkoholu. Cokolwiekby się o użyciu tego ostatniego, w warunkach codziennych, w teoryi czy w praktyce sądziło, nie ulega wątpliwości, że obniża on sprawność fizyczną w wysokim stopniu. Poza krótkotrwałem działaniem podniecającem, osłabia a1kohol siły a nadużyty do utraty pewności ruchów, może się stać przyczyną wypadków, na co już i w Tatrach mieliśmy przykłady. Szczególnie podczas zimna należy się wystrzegać picia "dla rozgrzania". Jedynie w niektórych wypadkach nadaje się alkohol n. p. we formie koniaku, jako środek leczniczy.
Z pokarmów mięsnych najwięcej używane są wędliny. Z nich zwłaszcza surowa polędwica i słonina angielska zasługują na uwagę, jako smaczne i długo utrzymujące się w świeżym stanie. Na dłuższe wycieczki zabrać można kilka konserw mięsnych a w zimie najlepiej surowe, lub lekko opieczone mięso. Sardynki i inne ryby w oliwie, szczególnie w chłodniejszej porze roku, bardzo są odpowiednie. Masła trzeba jeść jak najwięcej, gdyż jest to pokarm pożywny i lekko strawny. Nosi się je w płaskich aluminiowych puszkach. Sery najlepsze niezbyt ostre n. p. krowi, gomółki, bryndza, szwajcarski. Jaja dadzą się brać surowe w robionych na ten cel łuskach aluminiowych. Można je pić na surowo, gotować lub smażyć w rozmaiły sposób. W połączeniu z wędlinami nie trudno z nich stwarzać przedziwne frykasy. Chleba bierze się, ze względu na ciężar, zwykle jak najmniej. Na pierwszeństwo zasługują gatunki ciemne. Szczególnie cenne własności ma chleb Simons'a. Na dłuższych wycieczkach, gdy musi się brać dużo pożywienia, można ciężki chleb zastąpić całkowicie tak zwanymi "Kra-kie" i grysikiem, który gotuje się szybciej od ryżu i mamałygi. Nie trzeba zapominać o piernikach, albertach i t. p. słodkich pieczywkach. Można także zabierać ciasta, które włożone do dużych skrzyń aluminiowych nie gniotą się. Kwestya jarzyn trudna jest do rozwiązania. Jedynie kapusta kiszona nadaje się do noszenia, w szczelnych puszkach aluminiowych. Suszone jarzyny trzeba gotować bardzo długo, można więc z nich tylko korzystać w schroniskach lub przy ogniu. Niektórzy zabierają kostki bulionów i zup. Z nich najlepiej i najtaniej ucisza głód zupa grochowa, którą się zwykle taternik, w pierwszych latach żywota turystycznego, przy każdej sposobności posila, póki mu zupełnie nie zbrzydnie. Brak jarzyn należy wynagrodzić obfitszem spożywaniem owoców. Najlżejsza ich forma to owoce suszone, morele i śliwki bez pestek, które je się surowe, lub w kompocie. Gotowe kompoty w puszkach są bardzo smaczne lecz ciężkie. Świeżych owoców powinno się tyle zabierać, na ile tylko ciężar worka pozwoli. Stałym składnikiem wycieczkowego pożywienia są marmolady owocowe w tubkach lub puszkach aluminiowych.
Przy cierpliwości i pewnej wprawie można, jak z tego widać, improwizować na wycieczkach wspaniałe uczty z kilku daniami. Jednakże zajęcie to zabawne jest tylko w pogodny dzień letni i gdy się ma dużo czasu, lub podczas deszczu w schronisku. W innych warunkach lepiej obfite "obiadki" zastąpić krótszymi a częstszymi posiłkami, z pokarmów dających się naprędce przygotować. Bardzo dobry jest, zwłaszcza w zimie, zwyczaj noszenia w małem pudełku w kieszeni, rozmaitych drobiazgów do pogryzania w czasie pochodu. Jako takie nadają się łuszczone orzechy laskowe, figi, migdały, daktyle, cukry i galarety owocowe, owoce kandyzowane i czekolada lepszego gatunku.
Ulubiony napój taterników - herbata - gasi dobrze pragnienie, pobudza apetyt i podnieca nieco nerwy. Nie należy jednak go nadużywać, ale zastąpić w miarę możności, gorącą lub zimną lemoniadą. Kawa czarna jest podobnie jak alkohol szkodliwa. Woda czysta, ze skał granitowych lub ze śniegu, nie jest zbyt zdrowa z powodu zupełnego braku soli mineralnych. Dobrze jest zatem zaopatrzyć się w proszki do wyrobu gazowej lemoniady, lub soki owocowe i dodawać je w małej ilości do wody. Podczas długotrwałych wędrówek bezwodnymi graniami, znakomicie gasi pragnienie spożywanie płatków cytryny. Na śniadanie najlepiej pić czekoladę, kakao lub kawę z dużą ilością mleka. To ostatnie jest wogóle najlepszym napojem dla turysty i jeśli trudno je w większej ilości zabierać ze sobą, to tem bardziej należy z niego korzystać przy sposobności, na hali, czy w schronisku (są jednakże organizmy, które mleka nie znoszą).
Kiśnięciu mleka we flaszce można zapobiedz przez wrzucenie szczypty sody lub dwuwęglanu sodu. Dobre jest zgęszczone mleko i śmietanka w puszkach, natomiast dobrego mleka w proszku, dotąd niestety w handlu niema.
Kociołek do warzenia herbaty na ogniu - po góralsku kotlik - był dawniej najważniejszym sprzętem wycieczkowym. Dzisiejszy taternik gotuje sobie w sposób mniej uroczy, ale za to praktyczniejszy, na spirytusowej maszynce. Składa się ona z 1-2 aluminiowych rynek, takiejże nakrywki, służącej zarazem za patelnię i talerz, blachy stanowiącej podstawkę i osłonę przed wiatrem i palnika dającego się szczelnie zamknąć, a waży około 1/3 kg. Zapas spirytusu nosi się w płaskiej blaszańce. W lecie wystarcza 50-70 gramów na dzień i osobę, jeśli się kolacyę i śniadanie spożywa w schronisku; w innych warunkach należy tę ilość odpowiednio zwiększyć.Manierka aluminiowa
Manierka a1uminiowa w okrywie filcowej, pojemności 1/2 do 1 litra, służy głównie do zabierania zapasu wody na szczyty. W porze zimowej przydają się flaszki z izolacyą próżniową, które dziś już po nizkich cenach nabyć można, do zabierania gorącej herbaty i lemoniady. Cieple mleko łatwo w nich kiśnie. Do picia służą kubki aluminiowe 1/4 litrowe o przekroju owalnym, z uszkiem do trzymania. Aluminiowe łyżeczki i takaż łyżka z widelcem, dopełniają nakrycia. Wszystkie prowianty nosi się w aluminiowych puszkach lub płóciennych (w razie potrzeby nieprzemakalnych) woreczkach, odpowiednio posortowane, aby łatwo można było żądany przedmiot znaleźć. Szkła należy unikać a papieru używać do zawijania jak najmniej. Przy pakowaniu worka trzeba zachować pewien porządek, aby n. p. owoce nie były na spodzie a mięso nie przytykało do pleców.
Jak z przytoczonego tu wykazu wynika, liczba przedmiotów, których taternik w rozmaitych okolicznościach potrzebować może, jest wcale znaczna i byłoby zaprawdę źle z nami, gdybyśmy zawsze musieli w pełnym rynsztunku występować. Tak objuczony człowiek nadaje się bowiem conajwyżej jako model do fotografii, ale nie do robienia trudnych wypraw tatrzańskich. Wogóle zaś chodzenie z ciężkim worem nie jest ani przyjemne ani zdrowe. I tak według lekarzy nie powinien ciężar worka przekraczać 1/10 - 1/8 wagi turysty. Do tej miary worek, którego właściciel obywa się bez przewodnika, z trudnością tylko da się zredukować, należy przeto przed wyruszeniem rozważyć dokładnie, co ze względu na porę roku, plan wycieczki i inne okoliczności wziąć należy a nie wrzucać do worka wszystkiego bez wyboru, tylko dlatego, że to lub owo "nic nie waży". Można przy pewnej wprawie osiągnąć, że całkowity prowiant na dzień i osobę waży tylko 1 kg a rynsztunek niejadalny wraz z liną, trzewiczkami i płaszczem batystowym 6-8 kg. Normalnie więc ciężar worka - na kilkudniową wycieczkę letnią, będzie wynosił około 11 kg; w zimie powiększyć go trzeba mniejwięcej o jedną czwartą część.

Zygmunt Klemensiewicz