Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Nowy rocznik górski

Mieszane uczucia miałem gdy wziąłem do ręki tom I Rocznika Babiogórskiego. Przyglądam się rynkowi wydawniczemu nie tylko z zawodowej skłonności, ale często z czystej ciekawości. Zastanawiam się nad bogactwem ludzkich pomysłów, inicjatyw, nad wielością poruszanych tematów. Nie przeszkadza mi, że tytuły nagle znikają, tak jak niespodzianie się pojawiły, często z prostej przyczyny: braku środków, braku wytrwałości, braku czasu; bo należy sobie zdać sprawę, że większość tych tytułów ukazuje się z prywatnej inicjatywy osób społecznie zaangażowanych, chcących coś wydać dla własnej satysfakcji, zaistnieć i pozostawić. Życie, jak zawsze, te poczynania zweryfikuje.
Myślę, że nie odnosi się to co napisałem do Rocznika Babiogórskiego, za którym stoi Stowarzyszenie Gmin Babiogórskich, w kolegium redakcyjnym zasiadają znani specjaliści od terenów podbabiogórskich, a redakcją pisma zajęła się moja znakomita koleżanka Urszula Janicka - Krzywda przy współudziale Alicji Kowalskiej.
Pierwszy tom zawiera materiały z I Sympozjum Stowarzyszenia Gmin Babiogórskich poświęconego Dziedzictwu kulturowemu obszaru Babiej Góry, które odbyło się w Suchej Beskidzkiej w 1998 roku. Do Stowarzyszenia mogą należeć gminy leżące po obu stronach masywu Babiej Góry, przynależność jest dobrowolna, co widać po południowej stronie, z dwóch gmin do Stowarzyszenia należy jedna.
Franciszek Fitak w artykule Łączy nas przede wszystkim mowa... omawia związki gwarowe mieszkańców wsi położonych u podnóży Babiej Góry. Na przykład w wypadku zróżnicowania w wymowie samogłosek nosowych ęą udowadnia, że gwara orawska jest bliższa językowi literackiemu niż gwara zawojska.
Polecam dobrze napisany tekst Emila Kowalczyka Orawskim światem, mądry, poglądowy, wprowadzający i nauczający historii Orawy. Autor prowadzi po Orawie i umożliwia wędrowanie w złożoną i barwną przeszłość. Rzadki to przypadek w literaturze regionu ale autor używa poprawnej pisowni nazwiska ks. Jana Szczechowicza, które przyjęło się pisać jako Sczechowicz. Dla pełnej jednak poprawności dodam, że jego nazwisko powinno brzmieć Szczęchowicz. Pisząc o orawskich świętych, tych których pamięć ludzka przechowuje jak najtrwalszy pomnik, autor się przepisał, nic nie umniejszając postaci ks. Karola Machaya, na pewno miał na myśli jego brata Ferdynanda. W konkluzji pozostaje potwierdzić, że ów orawski świat, to pogranicze, które od wieków nie dzieliło a jednak łączyło.
Równie ciekawym warsztatowo jest tekst Jerzego H. Harasimczyka, o nieco przydługim tytule, na temat roli historycznej i kulturowej zamku suskiego. Na końcu tekstu autor propaguje utworzenie centralnej instytucji kulturalnej o nazbyt wydumanej nazwie i wyznakowanie szlaku kulturowego; centrum i szlak można chyba nazwać prościej, i należałoby zrezygnować z takich nazw jak: Ziemia Wokółbabiogórska czy Szlak Regionalizmu Wokółbabiogórskiego.
Z zainteresowaniem przeczytałem tekst Jadwigi Pilchowej Dwór Moniaków - przeszłość a terazniejszość i Urszuli Janickiej-Krzywdy Strój Górali Babiogórskich; w tym drugim przypadku artykuł uważam dopiero za wprowadzenie do tematyki.
O innych tekstach z braku miejsca nie wspomnę, dodam jedynie, że w tomie jest sporo zamieszczonych wierszy. Czytając Rocznik proszę zatrzymać się dłużej przy wierszu Zygmunta Ficka Matka Boska Niewierząca (s. 115). Warto! Ręczę, że uśmiech zagości na twarzach.
A teraz wyjaśnię, dlaczego na początku napisałem o moich mieszanych odczuciach; otóż Rocznik Babiogórski zajmie miejsce innego tytułu, Prac Babiogórskich, które od dłuższego czasu nie ukazują się regularnie i bardzo obniżyły poziom. Tak bywa, gdy nie dba się o swoje miejsce, nie walczy o nie i mimo, że Prace są mi bliskie, to zdaję sobie sprawę z tego, że Rocznik Babiogórski przyczyni się do ich ostatecznego upadku lub w najlepszym razie zamiany w okazjonalny aperiodyk.
Szkoda, że nie połączono sił, może nawet o tym nie pomyślano. Redaktorzy Rocznika zarzucą mi, że Prace Babiogórskie dotąd raczej nie poruszały szerszej tematyki i bardziej były zawężone do historii turystyki babiogórskiej, ale z czasem pewnie na stałe zeszłyby do podbabiogórskich wiosek. W każdym razie Rocznik Babiogórski swoim poziomem ma szansę zdobyć czytelników i rzecz najważniejsza: ma ten przywilej, że nie musi szukać sponsorów, bo o jego finansowanie będą dbały same gminy.

Ryszard M. Remiszewski

Rocznik Babiogórski, Kraków - Zawoja 1999, tom I, s. 136,
cena (ponoć) 14,- zł