Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Zapomniane schronisko na Babiej Górze

Polecamy każdemu (każdej) z Was podejście na Babią Górę od strony orawskiej Przywarówki. Zielono znakowany szlak poprowadzi Was przez mało znane zakątki tego masywu, dziki las, rozległe pola kosówki i urokliwe polanki. Przy tym ruch turystyczny jest tutaj prawie zerowy - a to jest już niezwykła rzadkość w naszych Beskidach!
Już blisko wierzchołka Diablaka, na wysokości około 1600 metrów n.p.m. napotkacie pierwszy ciekawy obiekt: pomniczek w kształcie nagrobnego krzyża, ustawiony tuż na prawo od ścieżki wśród kosówki. Można na nim przeczytać, że poświęcony jest pamięci czwórki turystów, którzy zginęli tutaj w lutym 1935 roku. Nieco dalej, po pokonaniu niedużego spiętrzenia grzbietu, ujrzycie zagłębienie terenu w postaci niewielkiej kotlinki, z utrzymującym się aż do lata płatem śniegu. Tutaj, tuż po lewej stronie ścieżki znajdują się wyraźne resztki ruin niedużej budowli z kamienia i betonu. Zachowały się częściowo stropy piwnic, zarys murów zewnętrznych i ścian działowych, a obok pośród traw leży oderwany kawałek komina. Dzieje tych dwóch pamiątek historii są ze sobą ściśle powiązane: w nocy z 14 na 15 lutego 1935 roku czwórka narciarzy z zespołu rajdowego KS "Beskid" z Andrychowa i Wadowic - Helena Banachowska, Janina Frysiówna, Władysław Olejczyk i Kazimierz Fryś (kierownik zespołu) zmarła z zimna i wyczerpania w pobliżu schroniska, którego ruiny możemy zobaczyć. Idąc od strony przełęczy Brona, po przejściu przez wierzchołek Babiej, w huraganowym wietrze i zamieci śnieżnej rozpoczęli poszukiwanie podszczytowego schroniska. Wtedy popełnili błąd: rozproszyli się i na własną rękę, osobno, rozpoczęli bezskuteczne poszukiwania. Miejsce w którym znaleziono zwłoki Banachowskiej zostało oznaczone dębowym krzyżem przez rodzinę (później na jego miejscu stanął obecny krzyż), ciała Frysiównej i Olejczyka odnaleziono w odległości 150 metrów od schroniska, a Frysia już u podnóża Góry, tuż przy leśnej drodze, dopiero w maju!
Krzyż przypominający tragedie z 1935 roku © St. Łukasik Schronisko o którym mowa, było najstarszym w masywie Babiej Góry. Wybudowała je niemiecka organizacja turystyczna Beskiden Verein z Bielska Białej w na gruncie dzierżawionym od spółki spadkobierców dóbr Zamku Orawskiego, tzw. Komposesoratu Orawskiego. Oficjalna nazwa schroniska brzmiała: "Babiagora Schutzhaus" a położone było na wysokości 1610 m.n.p.m. ( było jednym z najwyżej położonych schronisk w przedwojennej Polsce, wyżej stały jedynie: schronisko AZS pod Smotrcem w Czarnohorze - ponad 1700 m. i w Dolinie Pięciu Stawów Polskich - 1671 m.). Uroczyste otwarcie obiektu odbyło się 11 czerwca 1905 roku, a pierwszym gospodarzem został góral z nieodległej orawskiej Półgóry - Jan Zosiak. Po nim, od wybuchu I wojny gospodarzyli w nim świerczkowie, a po ich śmierci - przybrany syn Stanisław Kowalik. Zosiak wybudował obok schroniska drewniany domek, który służył później jako mieszkanie dla prowadzących schronisko.
Jak wyglądał sam budynek schroniska? Była to piętrowa budowla z miejscowego piaskowca, z dobudowaną od strony południowej drewnianą werandą. Wejście prowadziło albo przez werandę, albo przez sień umiejscowioną od strony dzisiejszej ścieżki szlaku. Przez werandę wchodziło się do ubikacji i korytarza, z którego prowadziły drzwi do magazynu, kuchni i jadalni (połączonej z werandą). Po drewnianych schodach wchodziło się na piętro, gdzie urządzone były cztery pokoje noclegowe, w sumie na 42 miejsca. Budynek zaopatrzony był w bieżącą wodę doprowadzoną rurą ze zbiornika przy źródle znajdującym się powyżej na stoku (tzw. Głodnej Wodzie - szlak przecina wypływ z tego źródła nieco powyżej ruin). Pod werandą znajdowała się obórka, gdzie gospodarze trzymali żywy inwentarz - dwie krowy i kilka kur.

Ruiny schroniska Beskiden Verein © St. Łukasik
Ruiny schroniska Beskiden Verein © St. Łukasik

Wedle wspomnień przedwojennych turystów ruch w schronisku był dość znaczny, większy niż w polskim schronisku PTT na Markowych Szczawinach, co jest zrozumiałe biorąc pod uwagę ich położenie.
W wyniku regulacji granicznych po zakończeniu I wojny, część obszaru południowego stoku Babiej Góry, wraz ze schroniskiem BV przypadła Polsce, a w 1937 roku Skarb Państwa odkupił ten teren od Komposesoratu Orawskiego, przekazując go w użytkowanie Lasom Państwowym. Dyrekcja Lasów Państwowych z kolei nie przedłużyła umowy dzierżawnej towarzystwu Beskiden Verein, (podpisana była na 30 lat) i przejęła budynek, wypłacając Niemcom odszkodowanie w wysokości 150 tys. zł.
Od tego czasu schronisko nosiło nazwę "Szczytowe Schronisko >Leśnik< na Babiej Górze".
Lata wojny budynek przetrwał prawie bez zniszczeń, ale pozostawiony został bez opieki. W 1949 roku uległa spaleniu drewniana część schroniska, mury stały jeszcze przez 30 lat. Dopiero w 1979 roku na polecenie dyrekcji Babiogórskiego Parku Narodowego rozbito je, pozostawiając jedynie zarastające trawą ruiny fundamentów.

K.S.