Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Via Ferrata Bolver - Lugli

Królowa ferrat w Grupie Pala

Miłośnikom mocnych wrażeń przedstawiam jedną z "dróg żelaznych" w rejonie Pala di San Martino w Dolomitach. Szlak ten poznałem odwiedziwszy górską grupę Pala. Via ferrata Bolver Lugli wiedzie środkiem filara w południowo - wschodniej ścianie Cimon della Pala. Należy ona do szlaków bardzo trudnych, jeśli przyjmiemy klasyfikację Dariusza Tkaczyka w przewodniku DOLOMITY Tom II . Na pewno jest to dobre określenie, a główne trudności to bardzo duża ekspozycja i sporo odcinków, które wymagają siły i odpowiedniej techniki.
Na ferracie spotkamy pionowe kominy i trawersy zawieszone wysoko nad doliną. Droga jest w rozsądnych rozmiarach ubezpieczona stalową poręczówką, zaś w kluczowych momentach spotkamy stałe haki mogące posłużyć do asekuracji liną. Nie ma tu tulejek - hamulców, jak np. na Civetcie. Często za stopnie służą turyście wąskie listewki, a sztucznych stopni jest bardzo niewiele w odróżnieniu od wielu via ferrat w Dolomitach. Wspinaczka ma charakter naturalny, trwa min. 3 godziny i jest bardzo wytężająca. Na trasie wspinaczki ledwo trzy, cztery miejsca odpoczynkowe na wąskich półkach, nie ma tam szerokich półek, czy tarasów.

W Dolomitach © J.Wysłouch

Dolomity - Widok z Monte Mulaz fot. Teresa Łękawa - Wysłouch.

Via ferrata Bolver - Lugli może być celem samym w sobie, jednak szkoda schodzić w doliny skoro po jej przejściu i dojściu do biwacco Fiamme Gialle (3005 m ), można zejść na przełęcz Passo Travignolo (2925 m) po czym łatwą, choć uciążliwą ścieżką wyjść na Cima della Vezzana (3192 m) - najwyższy szczyt grupy Pala.
Przejście ferraty może być pierwszym etapem dwu, lub trzydniowej trasy z wykorzystaniem bivacco oraz schroniska pod Rosettą, o ile chcemy obciążać się śpiworem, wodą i żywnością na bardzo trudnej i wymagającej sporej siły ferracie . Możliwości takie istnieją, nie polecam jednak dodatkowego obciążenia, ferrata i tak wyciśnie z turysty wiele sił.

***

Pierwszy etap wycieczki to dojście z San Martino di Castrozza do stacji kolejek linowych na Col Verde (1965 m). Wyruszamy opodal dolnej stacji kolejki (szlak 701) obchodząc ją łukiem od góry. Po przecięciu linii kolejki zwracamy się w lewo i idziemy wzdłuż kolejki kilkaset metrów pod górę. Następnie zwrot w prawo na stokówkę. Idziemy mozolnie, aż spotkamy trasę narciarską - szeroki pas wysypany dolomitowym tłuczniem. Skręcamy w lewo i wzdłuż trasy narciarskiej maszerujemy w kierunku stacji kolejek. Trasa narciarska odchodzi w prawo, szlak pieszy wiedzie prosto, po czym zwrot w prawo i płaskie już dojście do stacji. Podejście pokonujące ok. 500 m przewyższenia zajmuje niecałą godzinę. Przy stacji kolejki na Rosettę stoi drewniane korytko i ujęcie wody. Można tu uzupełnić zapas wody, zwłaszcza jeśli planujemy wycieczkę dwudniową z noclegiem w bivacco .

Na ferracie © J.Wysłouch

Dolomity - Via ferrata Bolver Lugli fot. Juliusz Wysłouch

Ze stacji kolejek wychodzimy do góry na szlak 712 kierując się w lewo ku północy. Podchodzimy dość mozolnie przez halę do rozstaju szlaków (odpowiednie oznakowanie na głazie), gdzie opuszczamy 712 wchodząc na podejście do ferraty - szlak 706.
Podejście do podstawy ściany, na górnym odcinku przez języki piargu, trwa około godziny. Na prawo od początku ferraty, zwykle do końca lipca znajduje się spory płat śniegu.
Wejście w ścianę jest dość łatwe, pokonujemy pierwsze kilkudziesięciometrowe spiętrzenie, po czym teren wypłaszcza się i podchodzimy spory kawałek skalisto - trawiastą grzędą, z której wchodzimy w rynnę stanowiącą właściwy początek wspinaczki.
Teraz czeka nas kawał mocnej roboty w skale. Idziemy w linii spadku filara wspinając się przez odchylone ku ekspozycji odcinki płytowe i kominki wymagające zapieraczki. Rośnie ekspozycja, mocno pracują ręce zwłaszcza przy pokonywaniu pionowych, słabo urzeźbionych płyt, gdzie wyjątkowo korzystamy z niewielu sztucznych chwytów. Trzeba użyć całej siły rąk, by podciągnąć się do wyższego naturalnego stopnia. W połowie drogi krótki odcinek "płaski", czyli nieco szersza półka tuż przed skalnym koniem, z którego startuje się do drugiego odcinka w lewo pod odpychającą skałę. Kilkumetrowego "konia" przechodzi się wąską listewką po lewej stronie lub po jego grzbiecie. To drugie rozwiązanie wydaje się wygodniejsze.
Po chwili wytchnienia i pokonaniu "konia" mocno powietrzny trawers w lewo i siłowe wyjście przez płytę pionowo do góry. Przez chwilę wydaje się, że teren będzie łatwiejszy, ale to tylko złudzenie. Wspinamy się dalej w dużej ekspozycji wprost do góry i dopiero pod samą granią teren nieco się kładzie. Wychodzimy na przełączkę w grani i kierujemy się w lewo ku widocznemu bivacco . Łatwą percią trawersującą stok dochodzimy w kilka minut do czerwonej typowej kapsuły biwakowej, kierując się łukiem w prawo.

Bivacco © J.Wysłouch

Dolomity - bivacco - typowy schron biwakowy fot. Juliusz Wysłouch

Od bivacco zwykłą, lecz eksponowaną percią w kruchym terenie schodzimy w kilkanaście minut na przełęcz Passo Travignolo, gdzie można między głazami zostawić plecak przed wyjściem szczytowym na Cima della Vezzana .
Z przełęczy podchodzimy osypującą się ścieżką (szlak 716) w stożku piargowym spadającym z siodełka między grzbietem Vezzany a kopułą Il Nuovolo. Z siodełka w lewo percią wznoszącą się potrzaskanym skalistym grzbietem. Szlak jest znakowany i kopczykowany.
Wychodzimy po kilkunastu minutach na spłaszczenie w grzbiecie - często także latem wypełnione śniegiem, przez które idziemy na grań szczytową. Percią wzdłuż grani w parę minut podchodzimy na wierzchołek dostarczający wspaniałych widoków na całą grupę Pala.
Powrót na przełęcz tą samą drogą, można jednak kontynuować przejście masywu Vezzany idąc dalej i wchodząc na via ferratę Gabitta d`Ignoti prowadząca przez lodowczyk do bivacco Brunner.

***

Wracamy na przełęcz Travignolo - dobre miejsce na odpoczynek przed długą drogą zejściową. Z niej schodzimy, często po śniegu przez górne partie Doliny Val dei Cantoni . Należy uważać, by nie zapędzić się środkiem doliny na próg, który szlak (716) obchodzi z prawej strony. Długi trawers skalistą percią wyprowadza na Passo Bettega (2667 m ). Z tej przełęczy schodzimy dość mozolnie i chwilami w nieco skomplikowanym terenie w kierunku Col Verde . Na szlaku spotkamy dwa nieco trudne miejsca w tym jedno ubezpieczone stalową liną. W końcu zakosami w trawiastym stoku schodzimy do stacji kolejek linowych zamykając pętlę. Z Col Verde schodzimy w trzy kwadranse do San Martino .
Opisana trasa wymaga całego dnia dość stabilnej pogody i dobrej kondycji turysty. Najlepiej wychodzić dość wcześnie np. o godz. 6 rano, by podejście pod ścianę odbyło się zanim słońce zasłonięte przez grań Cimon della Pala dopadnie nas na uciążliwym dojściu. Niezbędny sprzęt to pełny zestaw do autoasekuracji i kask, kijki teleskopowe przydatne zwłaszcza w drodze na Vezzanę i na szlaku powrotnym, w przypadku większego zaśnieżenia lub przy wariancie przewidującym trawers lodowczyka szlakiem do bivacco Brunner - czekan i raki. Letnie śniegi potrafią być zdradliwe. Niezbędna pewność ruchów, odporność na świeże powietrze pod podeszwami i doświadczenie na łatwiejszych via ferratach .
Orientację w terenie ułatwi nam mapa PALE DI SAN MARTINO 1:25 000, wyd. TABACCO nr 022.

Juliusz Wysłouch