Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Bystra

(2248 m.n.p.m.)

"Ani o Bystrej marzyć, ale i do domu wrócić nie było jako, bo nie tylko deszcz nie ustawał, lecz dla gruntowniejszego naszego upokorzenia i sponiewierania nas wziął sobie do pomocy krupy, śnieg i wicher. W tym smutnym położeniu pocieszaliśmy się tylko tym, że psom i owcom na polu było jeszcze gorzej niż nam, i postanowiliśmy usłuchać mądrej rady bacy i juhasów i zanocować w szałasie".
Tak oto wspomina swą pierwszą, nieudaną wyprawę na Bystrą ksiądz Eugeniusz Janota.
Janota był autorem pierwszego polskiego przewodnika górskiego pod tytułem "Przewodnik w wycieczkach na Babią Górę, do Tatr i Pienin", wydanego w 1860 roku, za który dostał zresztą doktorat z filozofii. W dziele tym jedynym opisanym szczytem Tatr Zachodnich była właśnie Bystra. Nie skaliste Rohacze, nie groźne zerwy Banówki, nawet nie olbrzymi masyw Barańca. Zapytacie - dlaczego? Po prostu dlatego, że jest najwyższa!

© Michał Ronikier

Piramida Triangulacyjna

Oczywiście Janota nie był pierwszym zdobywcą tego szczytu, dużo wcześniej chodzili tam myśliwi, pasterze wypasający swoje stada aż po trawiasty wierzchołek a na pewno około 1820 roku weszli na Bystrą kartografowie austriaccy, którzy ustawili tam drewnianą wieżę służącą do pomiarów triangulacyjnych. Wtedy też zapewne ustalono jej wysokość i odkryto, że jest to najwyższy szczyt w okolicy (czytaj: w Tatrach Zachodnich). Nie zmieniło to jednak faktu, że na ówczesnych austriackich mapach nie była ona pierwszorzędnym punktem wysokościowym, ważniejszym był na przykład Baraniec...
Przyczyna jest prosta: mimo swej wysokości nie wyróżnia się tak bardzo w panoramie jak inne szczyty, co czyni ją podobną chociażby do Gierlacha.

Zadziwiające podobieństwo

Z tym "zadziwiającym" to może trochę przesada, ale to nie koniec podobieństw jakie wykazują Gierlach i Bystra.
Podobnie jak jej "wysokotatrzański brat", Bystra nie leży w głównej grani. Od zwornika, którym jest Błyszcz (2159 m) oddziela ją około półkilometrowy odcinek grani, podobnie jak Gierlach jest oddzielony od Zadniego Gierlacha.
Podobnie tutaj jak i tam masywy rozgałęziają się wysyłając na południe długie ramiona.
Szczyt Bystrej jest więc zwornikiem dwóch potężnych grzbietów otaczających swymi ramionami dolinę Bystrą. Grzbiet wschodni, biegnący przez Kobyłę i Szeroką (1991 m) opada nad wylot doliny Kamienistej grzbietem zwanym Kotłowa. Zachodnia grań, skalista i eksponowana w swym początkowym odcinku, biegnie przez Małą Bystrą, wybitny szczyt Zadniej Kopy (nazywanej na słowackich mapach "Niżna Bystra") Przednią Kopę i Jeżową, której stoki opadają szeregiem odnóg do Kotliny Liptowskiej. Cały zaś masyw Bystrej ograniczony jest w grani głównej Tatr dwiema głębokimi przełęczami: od wschodu przełęczą Pyszniańską (za którą na zachód wznosi się grzbiet Kamienistej) a od zachodu... nie wiadomo czym. Dokładnie tak, bo chociaż oficjalnie według polskich przewodników i map tym ograniczeniem jest Raczkowa Przełęcz (1959 m) to jednak każdy kto przez nią kiedykolwiek przechodził, musi przyznać, że od zwornikowego Błyszcza dzieli Raczkową Przełęcz jeszcze dość długi odcinek grani zwanej Baniste (lub Liliowe Turnie) a poza tym tak naprawdę to Raczkową trudno uznać za przełęcz. Raczej za wyrównanie grzbietu Banistego lub, jak kto woli, zwornikowy wierzchołek Siwych Turni. Prawdziwą przełęczą jest natomiast niewątpliwie Bystra Przełączka, leżąca u stóp stromego stoku Błyszcza od strony zachodniej.

© Michał Ronikier

Podejścia

"Ścieżka wygodna choć utrudzająca, wśród kosodrzewiny ciągle w górę zawiedzie po 1 1/2 godziny dobrego chodu na przełęcz i granicę węgierską, bo już za tym grzbietem Słowacy pasą swoje owce, woły, konie; inny strój i trochę odmienna ich mowa, chociaż Polakom dobrze zrozumiała..." .
Tak w skrócie Walery Eliasz opisuje drogę wejściową przez dolinę Pyszną i Pyszniańską Przełęcz w swym przewodniku p.t."Ilustrowany Przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic" z 1870 roku. W połowie dziewiętnastego wieku Bystra była jednym z nielicznych odwiedzanych przez turystów szczytem Tatr Zachodnich. Ale tylko od strony polskiej i praktycznie tylko z doliny Kościeliskiej, przez Pyszną. Bystrą określano wtedy wraz z Błyszczem wspólnym mianem "Pyszna" i dopiero Eliasz zaproponował obecne nazwy dla obu szczytów, nazywając najwyższy wierzchołek Tatr Zachodnich od słowackiej doliny u jego podnóża. Obecnie cały teren dawnej Hali Pyszna znajduje się na terenie ścisłego rezerwatu przyrody i droga ta jest dla turystów niedostępna. Przed II wojną była jednak dość ruchliwym centrum wypasu owiec i bydła z dużym szałasem pasterskim, który w 1909 roku został wydzierżawiony od zarządu dóbr hrabiego Zamoyskiego i zamieniony na schronisko przez Sekcję Narciarską Towarzystwa Tatrzańskiego. Odtąd Pyszna i otaczające ją stoki górskie stały się ulubionymi terenami przedwojennych tatrzańskich narciarzy.
Całkiem legalnie natomiast można dostać się na Pyszniańską Przełęcz od strony słowackiej, idąc niebiesko znakowanym szlakiem z Podbańskiej przez dolinę Kamienistą. Rzadko odwiedzana przez turystów Kamienista jest piękną, głęboko wciętą doliną, ograniczoną z jednej strony ramieniem odgałęziającym się w Bystrej a z drugiej ramieniem Hliny będącym bocznym grzbietem Kamienistej (2121 m). Pod koniec drogi wydostajemy się połogim, trawiastym stokiem na szerokie siodło przełęczy Pyszniańskiej, skąd możemy popatrzeć na północ, na urwiste stoki kotłów Pysznej i skalne ściany opadające spod Błyszcza. Stąd już tylko 40 minut stromej, trawiasto - skalistej grani dzieli nas od cypla Błyszcza, gdzie grań załamuje się i nie mniej stromo opada znów na Bystrą Przełączkę. My tymczasem, chcąc wejść na szczyt Bystrej, musimy odbić granią na południe i po 20 minutach znajdziemy się na trawiastym wierzchołku. Z niego roztaczać się na pewno będzie wspaniały widok. Jeśli znajdziecie się tam, zwróćcie uwagę na doliny leżące u waszych stóp na południu. Na pewno uderzy was kontrast ich głębokości: oto głęboko wcięta czeluść doliny Kamienistej na lewo i płytka, słoneczna przestrzeń doliny Bystrej tuż na wprost was...
Dolina Bystra jest jedną z najrzadziej odwiedzanych tatrzańskich dolin, lecz warta jest odwiedzenia, chociażby przez swoją dzikość i tajemniczość. Zejść możemy do niej żółto znakowaną ścieżką, która po kilkudziesięciu minutach sprowadzi nas do uroczego trawiastego kotła o prawie zupełnie płaskim dnie. Szczyty otaczające kocioł wydają się stąd niepozorne, lecz pamiętajmy, że jesteśmy jeszcze na wysokości prawie dwóch tysięcy metrów!
Kocioł ten przedzielony jest na pół grańką spadającą ze szczytu Małej Bystrej, nazywaną "Garbate" (po słowacku "Hrbac"). W obu częściach kotła znajdują się nieduże stawki, a w lewym, zwanym Suchy Zadek leży jeziorko o najurokliwszej chyba nazwie w Tatrach - Anusine Oczko.
Trzecim możliwym wariantem wejścia (pomijając ewentualność pokonania urwistej grani Zadniej Kopy i Małej Bystrej) jest szlak z doliny Raczkowej. Od szałasu "Na Klinie" idziemy za zielonymi znakami w głąb doliny Gaborowej. Przy rozstaju szlaków możemy wybrać dwa warianty dalszej drogi: albo pójść dalej za zielonymi znakami na Raczkową Przełęcz (przez Słowaków nazywaną chyba bardziej adekwatnie do położenia "Gaborowym Siodłem") i dalej granią Banistego na Błyszcz; albo skręcić za niebiesko znakowaną percią w prawo, wprost na Bystrą Przełączkę i wysokim trawersem stoku Bystrej na wierzchołek.

Krzysztof Stankowicz