Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             



Wspinanie dla każdego czyli via ferraty (2)

Na Wielkiej Ścianie Tofany di Rozes

Tym turystom, którzy dysponują dobrą kondycją fizyczną, aklimatyzacją i mocną "psychą" polecam całodniową wyprawę na Tofanę di Rozes (3225 m) w Dolomitach.
Wzmianka o dobrej kondycji nie jest przypadkowa. Wycieczka jest długa i uciążliwa, wymaga koncentracji w czasie wspinania i wytrzymałości psychicznej w przypadku nagłej zmiany pogody na gorszą. Droga w większości prowadzi otwartym i eksponowanym terenem, długie są także podejście pod ścianę i zejście ze szczytu.
Punktem wypadowym może być Cortina d' Ampezzo lub kemping Olimpia nad rzeką Boite. Niezbędne wyposażenie turysty to zestaw do autoasekuracji, kask i rękawiczki do wspinania, wczesnym latem także raki i czekan w przypadku rozpoznania śniegu na kopule szczytowej Tofany . Potrzebna jest także dobra latarka (najlepiej czołówka) dla bezpiecznego przejścia długiego tunelu wykutego w masywie podczas I Wojny Światowej.
Wysokość (3225 m) wymaga wspomnianej aklimatyzacji i nie jest wskazane, by wybierać się na Tofanę zaraz po przybyciu do Cortiny. Niech to będzie np. trzecia wycieczka w góry poprzedzona wejściami na łatwiejsze i nieco niższe wierzchołki, w tym jakąś treningową "ferratką".


Na wielkiej ścianie Tofany - fot. Teresa Łękawa - Wysłouch


Dobrym miejscem do startu jest bar Magistrato dell Acque położony przy szosie Cortina - Passo Falzarego.
Stąd ścieżką wiodącą spory kawałek przez las idziemy w kierunku wschodnim, by dołączyć do szlaku nr 401 (początek na parkingu naprzeciwko Cinque Torri). Celem jest przełęcz Forcela Col de Boss, sprzed której odchodzi na wschód szlak pod turnię Casteletto. Dojście od wspomnianego baru jest znacznie krótsze niż szlak od parkingu, a las osłania przed słońcem.
Dodam, że wskazane jest wyjście możliwie wczesne, gdyż droga podejścia na Col de Boss wystawiona jest na przedpołudniowe słońce, to zaś potrafi wyciągnąć z turysty wszelkie chęci do dalszej wędrówki. Z serpentyn szutrowej drogi efektowny widok na "ogródek wspinaczkowy" na turniach Cinque Torri i daleki widok na Marmoladę ze lśniącym lodowcem. Przed przełęczą skręcamy w prawo na szlak trawersujący południowe podnóże Tofany . Ścieżka doprowadza przez piargi pod turnię Casteletto. Pod ścianą zakładamy uprząż, kask i czołówkę. Wchodzimy na Via Ferratę Giovanni Lipella. Pierwszy odcinek to krótkie podejście ścianką do otworu tunelu (Galleria dell Casteletto). Teraz następuje przejście długiego tunelu (450 m), cały czas lekko pod górę. Pod nogami skała lub sztuczne stopnie, jest ślisko, można trzymać się poręczy. W końcówce dwa skalne okna, droga prowadzi do końcowego wylotu w ścianie (2620 m). Należy przygotować się na ostre olśnienie słońcem po długim odcinku w ciemności. Wychodzimy na wąską półkę, od razu wpinamy pętle w stalową poręczówkę. Pod nogami sporo powietrza - aż miło. Wrażenie naprawdę fantastyczne, jesteśmy wysoko nad Doliną Travenanses. Następuje niemal poziomy odcinek półką, potem nieco w dół do krawędzi żlebu. Teraz pionowo w dół (uwaga! luźny koniec poręczówki) do łatwej ścieżki. Spory odpoczynkowy kawałek przez piargi do litej ściany. Koniec ścieżki i początek wspinania. Szlak wiedzie systemem półek i ścianek w rosnącej ekspozycji. Wspinamy się kilkanaście metrów ścianką potem krótki trawers półką, potem znowu ścianka i znowu półka, i tak parę razy aż do pięknego odcinka pionowo w górę do tarasu zawieszonego wysoko w połowie wysokości ściany. Szerokim na 1 do 2 m tarasem idziemy 200 m do kolejnego fragmentu ze wspinaniem doprowadzającym do miejsca oznaczonego Tre Dita (2694 m). Stąd można wycofać się w przypadku załamania pogody - zejście percią w dolinę.

W drodze przez "amfiteatr" Tofany fot. J. Wysłouch


Z Tre Dita kolejny taras w prawo (ok.200 m) doprowadza pod potężny skalny amfiteatr, którego środkiem wiedzie kolejny odcinek via ferraty . Nie dochodząc do końca tarasu wypatrujemy odejścia szlaku na ścianie. Chwila odpoczynku przed najciekawszym i najtrudniejszym fragmentem via ferraty .
Wpinamy się w ubezpieczenia i pionowo w górę ruszamy przez amfiteatr. Miejscami kosztuje to sporo wysiłku, należy wspinać się uważnie nie zapominając o przepinaniu się na kolejnych odcinkach poręczówki. Chwilami nie jest to łatwe. Dobrze jest najpierw dokładnie przyjrzeć się ścianie przed i nad sobą, wyszukać dobre stopnie i chwyty, po czym pojedynczo przepinać pętle. Żaden z fragmentów Orlej Perci lub innych podobnych szlaków w Polskich Tatrach nie przypomina tego, co spotkamy na tej via ferracie. Analogią może być natomiast dolny przewieszony nieco fragment Batyżowieckiej Próby w drodze na Gierlach .
W pięknej i niełatwej wspinaczce osiągamy łatwiejszy teren i przedwierzchołek (3027 m). Tu można zostawić plecaki i będąc odpowiednio ubranym ruszyć na szczyt - 200 m podejścia. Na kruchym grzbiecie widać kilka ścieżek, najlepiej trzymać się tek wiodącej "ostrzem" grzbietu. Wczesnym latem możliwy śnieg, mogą przydać się raki. Dość mozolnie wychodzimy na szczyt z żelaznym krzyżem. W razie oznak zbliżającej się burzy lepiej nie wchodzić na szczyt, tylko rozpocząć zejście zwykłym szlakiem do schroniska Giussani.
Wszak za nami najciekawsze przejście via ferratą i przekroczone 3000 m . Zejście ze szczytu na przedwierzchołek tą samą drogą.


Na szczycie Tofany di Rozes - fot. Teresa Łękawa - Wysłouch


Zwykły szlak, który służy do zejścia z Tofany di Rozes ma dość skomplikowany przebieg po skalistym zboczu. Idzie się percią wychodzoną na półkach pokrytych drobnym szutrem. Należy iść bardzo uważnie, drobne kamyki usuwają się spod podeszew tak, że czasem i "vibram" nie pomoże. Bardzo przydatne w zejściu są kijki teleskopowe. Licznymi zygzakami osiągamy wyraźną ścieżkę trawersującą zbocze i już dość wygodnie idziemy w kierunku widocznego z dala schroniska Giussani (jedno z najdroższych w Dolomitach). Dalsza droga na dół to wygodne zejście szutrową drogą do schroniska Dibona (skróty przez łąki). Stąd można iść dalej do szosy drogą przez las (na mapie "Variante 1" do Punta di Ru Bianco) lub dłuższą drogą (asfalt, po drodze gospodarstwo). Nieco poniżej schroniska Dibona rozstaje szlaków. Szlakiem 405 można dojść do Cortiny, a wchodząc dalej na 414 do kempingu Olimpia. Ten szlak to wygodna leśna droga można więc śmiało iść późnym wieczorem i nocą. Wspominam o tym bowiem koło schroniska Dibona znajdziemy się już wieczorem, a do Cortiny lub na kemping jeszcze potężny kawał drogi.
Dojazd w miejsce startu na wycieczkę i powrót zależy od tego czym dysponujemy. Dobrze, gdy ktoś z ekipy poświęci się i podwiezie samochodem, a najlepiej organizować taką wyprawę dysponując wynajętym mikrobusem z kierowcą. Wtedy po prostu wystarczy umówić się z kierowcą w odpowiednim miejscu na szosie.

Trawers do schroniska Giussani - fot. Teresa Łękawa - Wysłouch


Na całodzienne wyjście na Tofanę należy przygotować się odpowiednio i być przygotowanym na wszystko, co czeka turystę w wysokich górach. Na 3000 może być zimno, może wiać silny wiatr, ale największym niebezpieczeństwem są burze zdarzające się wczesnym popołudniem. Trzeba zabrać 1.5 litra wody lub napojów na osobę, bo owszem jest woda po drodze, ale tylko ściekająca po skale na jednym z trawersów na via ferracie.
Przydatna jest mapa Kompass nr 55 Cortina d' Ampezzo, można poczytać opis w przewodniku "Żelazne percie Dolomitów" J. Kiełkowskiego, znacznie skromniejszy jest opis w przewodniku "Alpy" (Tkaczyk, Babicz).
Mnie udało się dwukrotnie przejść Via ferratę G. Lipella i stanąć na szczycie Tofany di Rozes, a jeśli będę miał okazję być tam jeszcze raz, to pewnie po raz trzeci z chęcią pójdę tym szlakiem.

Juliusz Wysłouch