Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             


Biblioteka górska


Mariusz Zaruski

Na bezdrożach tarzańskich




Groty w Czerwonych Wierchach


Do problemów dotychczas w przeważnej części nierozwiązanych należą groty tatrzańskie. Od czasu badań, przeprowadzonych nad grotami w Dolinie Kościeliskiej przez prof. J. G. Pawlikowskiego sprawa ta niewiele naprzód się posunęła. Przewodniki po Tatrach, które w ostatnich latach się ukazały, nic nowego do niej nie wniosły, literatura utknęła na martwym punkcie.
W roku 1912, przeszukując różne czeluście Czerwonych Wierchów na licznych wyprawach ratunkowych po śp. Aldonę Szystowską, zwiedziłem między innymi kilka grot nieznanych lub znanych tylko częściowo i wiadomością o nich pragnę podzielić się na tym miejscu z czytelnikami.

I. GROTY w MAŁOŁĄCZNIAKU

Groty te nieznaczne są co do rozmiarów. Pierwsze między nimi miejsce zajmuje słynna, a nawet pewną legendarną tajemniczością otoczona "Dziura" w pobliżu źródła. o dziurze tej chodziły wieści, że jest prawie bezdenna, że kamień wrzucony spada tak głęboko, iż uderzenia jego o dno wcale nie słychać. Legendy jednak w ostatnich paru latach rozwiały się zupełnie. Dziurę zwiedziłem w lipcu tego roku i oto, co o niej mogę powiedzieć.
Znajduje się ona na północnej stronie pn.-zach. Grani Małołączniaka pomiędzy głównym masywem Wielkiej Turni a  Kobylarzem, na wysokości granicy wapienia i granitu. Idąc od Kobylarza w stronę Kopy Kondrackiej, jeżeli będziemy się ściśle trzymali granicy wapienia (wapień niżej, granit wyżej), co łatwo da się rozpoznać z porozrzucanych na trawiastym podłożu kamieni, niechybnie natrafimy na ?Dziurę?. Miejsce wskażą nam zresztą na dużej przestrzeni zalegające młaki, czyli moczary. Spod granitu tam bije źródełko, które parę metrów niżej wpada do wspomnianej dziury. Sama grota jest właściwie "lejem krasowym" o kształcie czworokątnego wyżłobienia wydłużonego w kierunku NNO-SSW, którego rozmiary w przybliżeniu są: 8 m (dług.), 2 m (szer.), 10 m (głęb.). Boczne ściany jego w dwóch miejscach połączone są rodzajem arkad, zawierających w sobie okna. Dno lekko pochylające się ku północy usłane jest drobnym granitowym piargiem; ściany oczywiście wapienne. Dnem spływa woda ze źródełka w kierunku północnym i uchodzi ostatecznie w  szczelinę tam znajdującą się o przekroju jakich 40 cm2. Cała grota, jeśli ten twór krasowy mianem takim nazwać można, jest dostatecznie oświetlona światłem padającym z góry.
Postępując upłazem w kierunku głównej osi szczeliny z początku łagodnie w dół, potem coraz stronnej po trawach, dochodzimy do wylotu bardzo stromego komina, którym spuszczamy się na linie 30 m. (Liny tu nie ma o co zaczepić, uwiązuje się więc ją do czekana, wbitego w ziemię; czekan musi być przez towarzyszy trzymany ręką. Nawiasem mówiąc jest to droga, którą schodziła nieszczęśliwa Szystowska, ażeby w parę godzin potem znaleźć śmierć w żlebie Wielkiej Turni; w kominie tym zostawia swój worek turystyczny.)
Kilkanaście metrów poniżej i w prawo od komina znajduje się grota około 6 metrów wysokości, długości i szerokości. Pieczara ta w południowo-zachodniej swej części posiada około 3-metrowej wysokości terasę, jak gdyby drugą wyżnią komorę, równie jak i niżnia niewielkich wymiarów.
Schodząc dalej płytkim żlebem stanowiącym naturalne przedłużenie wspomnianego komina, w odległości jakich 30 - 40 m widzimy z prawej strony dziurę pionową, okrągłą - rodzaj studni 2-metrowej średnicy. Na dnie tej studni, gdy do niej zajrzałem, leżał śnieg, nie mogłem więc określić jej głębokości.
W pobliżu tej studni jest inna dziura, małych rozmiarów, tym jednak ciekawa, że z niej dobywa się prąd powietrza zupełnie dostatecznie wyczuwany nerwami dotyku.
O innych mniejszych a licznych wgłębieniach i szczelinach znajdujących się po stronie zachodniej rzeczonego komina i żlebu nie mówię, gdyż nie przedstawiają one większego interesu.

II. GROTY w KRZESANICY

W kierunku południowo-wschodnim od szczytu Krzesanicy odchodzi boczne jej ramię, które poniżej skręca wprost na wschód. Ramię to z jednej strony obejmuje Dolinę Rozpadła, czyli Rozpadlinę, z drugiej, od strony Rzędów, oddziela dolinę Świstówkę. Grań ta nie miała nazwy; wyprawy Pogotowia Ratunkowego siłą rzeczy nazwę jej ustaliły. w opisach i sprawozdaniach używałem nazwy Grań Rozpadła, co jest uzasadnione zarówno sąsiedztwem doliny podobnej nazwy, jak i tym, że grań ta w swej niższej połowie przedstawia istotnie ruinę i rozpad góry ostateczny. Cała ona jest olbrzymim rumowiskiem. w tej to Grani Rozpadłej jest Grota Rozpadła, taką bowiem nazwę nadałem jej z racji pierwszego zwiedzenia w lipcu bieżącego roku.
W miejscu gdzie grań skręca na zachód i zaczyna opadać od strony północnej potrzaskanymi ścianami, jest szeroka, trawiasta przełęcz, na której końcu w pobliżu skałek nad Rozpadliną, znajduje się grota.
Jest to znowu, podobnie jak w Małołączniaku, wgłębienie prostokątne w trawiastym terenie o ścianach wapiennych, pionowo spadających. Długość i wysokość wgłębienia około 6 m, szerokość 2 1/2 m. Kierunek jego długości: O-W. Dno tego żłobu skalnego prawie poziome, a w nim dwa otwory: jeden mniej więcej w środku długości przy ścianie północnej, średnicy 80 cm; drugi przy ścianie zachodniej tworzy figurę nieforemną o przekroju znacznie większym.
Do groty tej, która utworzyła się prawdopodobnie częściowo pod działaniem wody, częściowo wskutek pękania i rozpadania się góry, zeszliśmy na linach we dwóch z Jakubem Wawrytką. z latarkami w zębach spuszczamy się przez otwór zachodni około 6 m, dalej postępujemy dość stromo na dół rodzajem wysokiego tunelu w  kierunku wschodnim. w  środku tunelu niewysoki próg. Mrok staje się coraz większy, tunel rozszerza się w kierunku NO i staje się wyższy. Widać wysoko w górze światło z otworu środkowego. Stromo, cały czas na linach, schodzimy w głąb po płytach w obszerną komorę. Płyty się urywają. Puszczamy się tedy pionowo na linie jakie 10 m i stajemy na dnie komory, kilkanaście metrów wysokości, ok. 12 m szerokości i długości. Po bokach w ścianach różnych kształtów wgłębienia i nisze. Dno usłane grubym piargiem, znajduje się pod powierzchnią terenu na głębokości 45 metrów.
Po drugiej stronie Grani Rozpadłej, w dolinie Świstówce, jest kilka grot na różnych wysokościach, tych jednak nie zwiedzałem.
W Dolinie Jaworowej, w Jaworowych Skałkach, w pobliżu perci, wiodącej z Przełęczy pod Kopą Kondracką w Tomanową Liptowską, jest znowu grota. Znajduje się ona na pograniczu lasu cokolwiek wyżej perci. Jest to pieczara na kilka metrów wysoka, ze 6 m długości i 3 m szerokości. Komór bocznych nie posiada.
Powyżej niej jest druga niewielka jaskinia. Obie nie przedstawiają nic godniejszego uwagi. Pierwsza daje dobre schronienie przed deszczem.