Góry, galerie, foto, artykuły, aktualności górskie - Górska Gazeta Internetowa - www.gory.info

GGI - Górska Gazeta Internetowa











Szukaj w artykułach GGI:





NeoServer

WWW.COTG.GORY.INFO - serwis aktualności górskich
Górska Gazeta Internetowa

ISSN 1731-3724             


Biblioteka górska


Mariusz Zaruski

Na bezdrożach tarzańskich




W gnieździe złotej kaczki

(PIERWSZE ZWIEDZENIE CAŁEJ GROTY KASPROWEJ)

Wartość Tatr dla naszego społeczeństwa jest niematerialnej natury. Nie lasy, nie hale, nie granit stanowią skarb bezcenny, którego strzec czujnie należy, lecz urok pustynny tych obszarów, majestat jakiejś wielkiej świątyni przyrody. Tatry są i zawsze zostać powinny pustynią.
Wszakże dbając o zachowanie tego ich charakteru, możemy, a nawet powinniśmy dążyć do najlepszego ich poznania. Pod tym względem jednak bardzo jeszcze wiele pozostaje do zdziałania; mało jest w środkowej Europie miejsc tak ubogich w wyniki badań przyrody i ludu z niej wyrosłego, jak Tatry. Dość powiedzieć, że niedawno jeszcze nic, z wyjątkiem przygodnych spostrzeżeń, przy tym nieścisłych, notowanych w schroniskach, będących pod zarządem Sekcji Narciarskiej T.T., o warunkach klimatycznych Tatr w zimie nie wiedzieliśmy.
Stan taki tłumaczy się niedocenianiem u nas pewnych wartości moralnych, czego wyrazem jest zbyt mała liczba ludzi szczerze i poważnie Tatrami się interesujących. Kędyś na świecie, w Norwegii czy Ameryce, więcej przeciętnie ludzie wykazują zainteresowania się biegunem południowym ziemi, niż my Tatrami. Poza wycieczką "przez Zawrat do Morskiego Oka" w Tatrach nic nie istnieje. Ci zaś, którzy na gruncie tatrzańskim pracują, mają pracy za wiele.
Zrozumiałe przeto jest, dlaczego Grota Kasprowa, jedna z najciekawszych, dotychczas nie została zbadana. Na usprawiedliwienie pewne można tu powiedzieć, że grota, o której mowa, w lecie do znacznej wysokości zalana jest wodą, co czyni przejście dalszych komór niemożliwym.
Z grotą tą związana jest legenda o złotej kaczce, która pływa po jeziorach podziemnych, strzegąc ukrytych w nich skarbów; do legendy przyłączyły się opowiadania górali, że w głębi groty jest uskok 200-metrowy. Korzystając z suchej jesieni i, jak sądziłem, niskiego stanu wody w grocie, postanowiłem ją zbadać.
Dnia tedy 27 listopada 1913 r. wraz z T. Korniłowiczem i J. Oppenheimem udałem się do groty. Mieliśmy ze sobą kompas, liny, haki, pętle, latarki itp. przybory niezbędne. Przedsięwzięcie nasze udało się w zupełności, albowiem doszliśmy do końca drogi podziemnej, dla człowieka dostępnej, gdzie znajduje się zupełnie okrągła komora, prawdopodobnie gniazdo złotej kaczki. Dało się też stwierdzić wiele interesujących szczegółów, o których mowa niżej. Grota ta jest jedną z najciekawszych w Tatrach, jakkolwiek zwiedzanie jej, oprócz technicznych trudności, złączone jest z pewnego rodzaju poświęceniem, gdyż cała ona oblepiona jest grubą i śliską warstwą namułu, co przejście komór, a przynajmniej wyjście z nich w postaci szykownej czyni iluzją.
Wylot groty, jak wiadomo, znajduje się o parę minut drogi od Hali Kasprowej Niżniej; zwrócony jest wprost na zachód. Otwór jest tak niski, że tylko schyliwszy się mocno, możemy go przebyć. Znajdujemy się teraz w dość obszernej komorze, której dno opada w kierunku wschodnim, gdzie widać nieduży otwór wiodący w głąb. Bardzo często poziom wody dosięga już tego otworu, uniemożliwiając dalszą drogę. Podczas deszczów woda wznosi się tak wysoko, że z głównego wejścia wylewa się dużym potokiem. Obecnie wody nie ma, idziemy więc dalej. Czołgamy się kilka metrów w pozycji leżącej, gdyż drugi ten otwór jest jeszcze niższy. Jesteśmy w nowej komorze. Dno jej także pochyla się i doprowadza nas do około 3 m uskoku, z którego schodzimy przy pomocy ostrewki (Ostrewka ? żerdź z gałęziami poucinanymi w pewnej odległości od pnia).
Zaczyna się tu korytarz dość wysoki, ciągnący się w tym samym co i poprzednie dwie komory, kierunku, tj. na wschód północny. Co chwila napotykamy małe jeziorka i jeszcze mniejsze wanny, napełnione wodą. Jeziorka obchodzimy, czepiając się ścian korytarza lub przeskakując po kamieniach. Jesteśmy w najniższej części groty. Korytarz się kończy, na prawo 4-metrowy uskok do góry, przy nim ostrewki. Wspinamy się po śliskich, oblepionych namułem żerdziach i dostajemy się do nowego korytarza, kierującego się bardziej ku wschodowi. Ogólny charakter ten sam, co poprzednio. Korytarz jakby kuty w skale, rozszerzający się co chwila w większe komory z jeziorkami. z korytarza odgałęziają się w różnych kierunkach mniejsze i większe kanały, mniej lub więcej napełnione wodą. Niektóre są okrągłe, jak gdyby ogromnym świdrem wydrążone w skale; namuł wszędzie. Ściany w niektórych miejscach poniżej wylotów kanałów pożłobione bystrym prądem wody, znać, że z tych kanałów biły tutaj kaskady. Nie ulega wątpliwości, że jesteśmy w łożysku podziemnej rzeki, która płynie tu w pewnych porach roku.
W jednym miejscu przegradza nam drogę na całą szerokość korytarza głębokie jeziorko z gładkimi, pionowymi ścianami. Pierwszy, odepchnięty przewieszoną ścianką, wpada po kolana do wody. Wydostawszy się na przeciwległy brzeg, umocowuje jeden koniec liny, drugi koniec wiążemy po tej stronie i wisząc na rękach, przebywamy jeziorko(Jeziorko to jest za Komorą Stalaktytową).
Idziemy dalej i wstępujemy w dość wąski, pochylający się na dół korytarz. Nogi grzęzną w czymś miękkim i sypkim. Zbliżamy światła - o dziwo i stoimy w grubym granitowym piasku, który wypełnia cały ten korytarz. Żwir, przez jakieś nieznane sito przesiany, którego ziarna zaokrąglone już są w malutkie otoczaki: widać, iż przebył on pod ziemią drogę niemałą, bo Grota Kasprowa cała drążona jest w wapieniu. Nazwaliśmy to miejsce Korytarzem Piaskowym.
Wchodzimy następnie do obszernej komory, z której wyjście zamyka u góry uskok 10-metrowy, oblepiony również grubą warstwą namułu. Uwiązujemy linę do leżącego na ziemi smreczka, dźwigamy go do góry i opieramy na ścianie. Po linie wydostajemy się na półeczkę w uskoku. Dalej śliski i stromy upłazek z namułu, pod którym wyczuć skały nie można, prowadzi nas do góry, zaginając się niebawem pod kątem prostym na lewo, na wschód północny. Po dwudziestu czterech metrach takiej drogi korytarz się kończy. Świecimy, rozglądamy się, szukając wyjścia. Powietrze duszne, wilgotne; świece nasze palą się mglistym płomieniem, płuca coraz bardziej wyczuwają brak tlenu.
Spostrzegamy nad sobą o 6 m czarną czeluść nowego korytarza, po ścianie jednak dostać się doń niepodobna. Na lewo jakaś mała dziura - to komin okrągły. Puszcza. Komin jest tak ciasny, że z trudem tylko, opierając się o gładkie jego ściany, można nim się wy wspinać.
Po chwili zdumionym oczom, przy migotliwym blasku świec przedstawia się widok niezwykły: ściany komory, do której dostaliśmy się (właśnie owa czarna czeluść nad mułowym upłazkiem), wolne od namułu, miejscami świecą rażącą białością, po bokach cały szereg gotyckich iglic - to stalagmity; ze stropu zwieszają się wapienne nacieki - stalaktyty; niektóre z nich złamane w połowie - na dnie komory leżą ich części...
Przedziwna komora, jedyna w swoim rodzaju! Nadaliśmy jej nazwę Komory Stalaktytowej. w jednym miejscu półka kamienna, a na niej masa odłamków wapienia, wyrzeźbionych przez wodę w misterne koronki. z Komory Stalaktytowej przez 8-metrowy próg wchodzimy w Korytarz Mułowy, na którego dnie ciągną się po bokach dwa, metrowej wysokości, wały z namułu, zdobione w subtelne arabeski. Korytarz Mułowy, obniżając się, doprowadza nas do okrągłej komory z kulistym sklepieniem, około 4 m średnicy, której dno, 2 m niżej od korytarza, wysłane granitowym piaskiem. z komory tej wyjścia już nie ma. Nie ulega zatem wątpliwości, że jest to siedziba legendarnej kaczki - Gniazdo Złotej Kaczki.
Czy legenda upadła? Bynajmniej. Jak wspomniałem, korytarze, cała droga, którą przeszliśmy, ma liczne odgałęzienia w postaci kanałów, napełnionych wodą. Kaczka, słysząc dudnienie naszych kroków, z pewnością musiała w głąb kanałami popłynąć.
Grota ta, jak przypuszczam, ma połączenie z innymi grotami, znajdującymi się w Gładkiem Jaworzyńskim, między innymi z Grotą Wyżnią Jaworzyńską, którą już opisałem. Być może, łączy się z Grotą Magury, a nawet ze Stawami Gąsienicowymi. Pochodzenie owego piasku granitowego w grocie wapiennej jest rzeczą nader ciekawą. Geologia, miejmy nadzieję, wyjaśni tę zagadkę.
Temperatura w głębi groty jest znacznie wyższa od powietrza na zewnątrz. Korytarze ciągną się, ogólnie rzecz biorąc, na wschód północny, potem na wschód południowy. Różnica poziomów najniższej i najwyższej komór wynosi około 50 metrów. Droga pod ziemią zajęła nam 5 godzin. Trudności jej techniczne są znaczne, według skali ułamkowej 6/10. Przejście całego łożyska tej rzeki podziemnej umożliwił nam wyjątkowo niski stan wody.